Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

eart.cba.pl  




ZBIÓR DRAMATÓW


autor:

Zee Jop Cyberius strona domowa autora

------------------------------------------------


SPIS TREŚCI:


-POEMAT POGAŃSKI

-POPIELIDZI

-BOGISLAW 14

-ZBICNIEW I BOLESŁAW

-ŚWIĘTY STANISŁAW

-KRÓTKA NOTKA BIOGRAFICZNA


Walerian łukasiński tadeusz Rejtan

eugenicy____

Lech Lensa


Poemat pogański


-albo kwiat paproci

Yuko Mishimie

OSOBY dramatu:

-MIESZKO II, -czyli Ojciec [czysta myśl która niestety rzadko przemienia się w czyn]


-BOLESŁAW PIERWSZY WYKLĘTY, -albo Starszy Brat [w sumie czysty gniew, energia która spopiela i niszczy]


-KAZIMIERZ, - Brat Młodszy [praktycyzm, ale ograniczony wygodą, żeby nie powiedzieć lenistwem, własna korzyść osiągnięta w najłatwiejszy sposób]


-CIEŃ MATKI, -nieobecnej co prawda fizycznie, choć jej duch obecny jest cały czas


-DEWA


-KRĄG TAŃCZĄCYCH i RECYTUJĄCYCH lub śpiewających tekst, -w zależności o możliwości pojawiający się na pierwszym planie podczas recytacji, na zmianę z głównymi postaciami dramatu,


-AKROBACI i SPORTOWCY, - trochę z boku po lewej od strony widowni ,

Recytujący i akrobaci mogą występować maskach ale nie muszą


CHÓR

i -inni



SCENA PIERWSZA


[w tle słychać piosenkę „ze światła poczęty..., moje miasto”]


Wieczór przechodzi w noc, na niebie pojawia się księżyc i pierwsze gwiazdy


W dzień przesilenia letniego [ a raczej w noc], tańce i śpiewy przy ognisku, obecni przywołują stare bóstwa, postaci ubrane w wieńce z kwiatów i liści na głowach [głównie dzieci i kobiety] trzy kręgi tańczących, każdy krąg w inną stronę na przemian. Całość przypomina Trzeby alb Trzyzny, -w tym sensie że po lewej stronie z boku sceny odbywają się igrzyska, popisy gimnastyki i akrobacje, akrobaci naśladują ruchy zwierząt, etc.

Postaci przebrane są w maski, rzecz się dzieje w górach świętokrzyskich, na Łysej górze wśród pozostałości dawnych kamiennych kręgów, -akcja dramatu może też się toczyć na dwu lub trzech planach, w plenerze na górze lub wzniesieniu.


Plan środkowy, -dla sztuki centralny, z królewskim pokojem rodzinnym. Po lewej z akrobatami, i po prawej z grupą świętującą noc sobótki

Z tańczącego kręgu po prawej wychodzi co jakiś czas jedna z osób i recytuje fragmenty poematu, co przeplata się z dialogami rodziny królewskiej


Uwaga!


[Sztuka wystawiana jest w ten sposób że podczas nocy św. Jana większą rolę odgrywa krąg, podczas solstycjów jesiennych koło "Trzyzny", a jesienią i zimą [zdecydowanie] pokój królów, i wtedy w wersji j/z dominuje przejście koloru czarnego w biały poprzez szare tonację, czyli przejście od walki i aktywności w medytację kontemplację i bezruch, a z/w odwrotnie, podobnie w rytmice w pierwszym przypadku tempo i rytmika od szybkiego maleje, podobnie i głośność, ruchy robią się wolniejsze do zatrzymania prawie na koniec. Można wystawiać też w ten sposób ze akcja zaczyna się w przesileniu letnim, a druga część w letnio/jesień lub na wiosnę pierwsza część pod konie kwietnia ]



DEWA: -Chodżcie opowiem Wam historię o trzech królach i o jednej królowej. Pierwszy z nich


[tu wskazuje na Bolesława, a on się lekko kłania, zarówno jej jak i publiczności, uwaga: Bolesław ubrany jest na czarno, włosy ma postawione do góry, "nasrożone" jak dawni wojownicy, a z tyłu związane w chwost czyli ogon, co ma symbolizować człowieka wiedzy i sztuki],


to Bolesław, buntownik i Wyklęty, co nie chciał aby nowy porządek nastał, męstwo z nim było zawsze i chwała, a moc nie opuszczała go nigdy pomimo zwątpień i cierpienia



CHÓR: Chwała mu Chwała,


DEWA:

-Drugi to jego ojciec, Mieszko król, dzielny i uczony, -grekę zna i stare księgi czyta....


[ W tym momencie przerywa jej Mieszko, wchodząc na środek sceny, a mówiąc patrzy w stronę publiczności, bo chwilę wcześniej siedział przy stole, patrząc w monitor komputera, i stukając palcami w blat stolika, robił "umpa, umpa,...]]


MIESZKO II: -Witam, ja horoskop stawiam, każdego dnia rano, gdy się tylko obudzę, zamiast kawę wypić do książek idę.


Kładę go na biurko, o tam


[tu pokazuje na stolik, -widać że stolik jest podzielony, bo w jednym miejscu leżą księgi grube, w innym miecze i sztylety, a w jeszcze innym makiety domów i zamków, jakieś plany dróg, i czerwony kielich w środku przed ekranem komputera],



... potem się dopiero myję, modlę, i gimnastykuje. dla zdrowia przez chwilę, ćwiczę też z mieczem, -żeby odnależć siebie poprzez oddech, albo ciało, a dalej do pracy. [ chrząkając]

Powiem odrobinę nieskromnie, za co o wybaczenie proszę, że jestem szefem małej firmy, to znaczy zarządzam królestwem. Finanse, prawo, sojusze i układy, rynek i giełda, jest tego nie powiem Żeby pieniądz złoty i srebrny fałszowany nie był, podatki niskie a prawo skuteczne, i przepisy jasne, urzędnicy mili, państwo tanie, konstytucja zwięzła i zrozumiała, wolność nie naruszana ani własność....

... komórki ciągle dzwonią, esemesy przychodzą, e poczta kursuje tam i z powrotem, ludzie na ulicy hałasują,

choć wolał bym siedzieć w bibliotece, dzień cały pochylonym będąc nad komputerem albo starą księgą jaką, czy gazetą. Tak jak mój młodszy Kazio, którego posłałem do klasztoru aby tam zdobywał wiedzę.....

[Kazio uśmiecha się ]


DEWA: właśnie, oto i Kazimierz, ten trzeci, umysłu praktycznego jest, choć za nadto, budować lubi, bo gdy był mały stawiał z klocków mosty, katedry i szkoły, drogi wytyczał na papierze,

-w przeciwieństwie do Starszego syna [tu wskazuje na niego ręką]

który wolał bawić się żołnierzykami, albo grał w gry wojenne, i ile komputerów wtedy zepsuł....

[Ojciec macha ręką, jakby chciał potwierdzić słowa Dewy]]

[uwaga: Kazimierz chodzi w jasnych strojach, w miarę modnie i nowocześnie ubrany, choć bez przesady, tak jak większość]


Kazimierz: [skłaniając się z uśmiechem w stronę publiczności]

-Witam, Kazio jestem, król przyszły, lubię lekko i prosto żeby wszystko było....


[głosy:

postać PIERWSZA z kręgu - usuńmy się cień, bo guseł pogańskich nadszedł dzień, to taki czas że piękno świata pojawia się poprzez obrazy z materii zrobione,

Druga : -utkane

Trzecia : -aby każdy mógł zobaczyć piękno świata w formie,

Czwarta: -zrozumieć świat przez formę, procesy stałość ruch i zmianę, i w każdym aspekcie być

P: -przez dobre albo niedobre

D: -przez smaczne albo niesmaczne

T: -odnależć, ODKRYĆ siebie

C: -poczuć, i zobaczyć siebie

P: -a nawet w sobie pobyć

D: -przez moment

T: -no na chwilę

C: -po to aby za chwilę dalej gonić

P-pobiec

[....i nagle robi się cicho, bo

postać kobieca ubrana na czarno z kwiatem przyciśniętym do piersi wychodzi na środek sceny i mówi:]


-Pokłon bogini Dewaleli


Po czym z korowodu wychodzi Postać Pierwsza i zaczyna recytować poemat mówi wyżej, głośniej i szybciej, czuć że tempo rośnie


[Recytuje postać] Pierwsza z kręgu:


-Ze światła stworzony jest świat,


mawiali dzieciom rodzice, w dawnych czasach


guślarze, gęślarze, co opowiadali historię


i dawne mity

Na starych górach Krakowa,

na kopcu Kraka, i na Wzgórzu Lassoty,

i kopcu Wenedy-Wenedy,


A czasami w miejscu dzisiejszego

parku Bednarskiego,

-gdzie podobno mieścił się parlament

państwa Wiślan,

I przybywali tam, wszyscy wolni ludzie

aby rozmawiać ze sobą.

[ przerywa, po czym, recytuje dalej postać Druga z kręgu]


POSTAĆ DRUGA: -Ze świata stworzony jest świat.

Tak wierzyli nasi przodkowie

Oddani jeszcze dawnym Bóstwom


Czcili je w lasach

i na wzgórzach


[a] Dusze swe oczyszczali, przy potokach

i strumieniach

siadając na starych kamieniach.

Tak oczyszczali grzechy swojej duszy.


Przy ogniu w nocy

na wysokich górach

przywoływali Ducha Chwały

i Pierwotną Moc


[milknie, a recytację przejmuję postać TRZECIA]

-A ich święci Strażnicy

i Opiekunowie


przybywali wtedy,

na ognistych koniach

tańcząc na niebie

i łagodnie płynąc


Ich imionami były:

[razem Pierwsza , Druga i Trzecia.]

Swar-Swarożyc, czyli Chwała i Blask

-opiekun Krakowa

ze swoim totemowym ptakiem, Orłem

i świętym znakiem,

jaki nosił na piersiach


budząc zachwyt

tych co go zobaczyli


wirującą Swarzycą

w kolorze żywej jasnej czerwieni.


[Postacie z kręgu cichną, a następnie milkną i schodzą jakby na dalszy plan ]


MIESZKO: [ wdychając głęboko powietrze]

-piękne...


BRAT STARSZY: -Oto ja Bolesław, zauważ mnie ojcze proszę. Zaginiony, zagubiony i zapomniany, ze mgły wyszedłem jak ponura postać z mokradeł albo bagien, przegnana tam przez los i historię, a człowiekiem jestem jak każdy z nas i z was. I o czystych intencjach, bo pęknięcie zauważyłem w królestwie, skazę jakąś, lub ranę, jak w duszy człowieka... i naprawić chciałem jedynie, żeby nie powiedzieć uratować i ocalić....


DEVA: -Bolesławie, to jest noc w której kwiat paproci znależć może każdy, kto wyruszy aby szukać go w lesie, wśród ciemności w mroku, i nie przestraszy się . Lasu, ludzi, ani nawet siebie. Zdobędzie wtedy trzy piękne klejnoty, władze, bogactwo i mądrość, i moc leczenia, uzdrawiania duszy i ciała, człowieka, oraz kraju, o czym wiem że marzysz.....

Ale wygląda mi na to że znowu nie znalazł go nikt, a niektórym w udziale przypadła zaledwie jego część

BOLESŁAW-płatek?

DEWA-tak płatek,

KAZIMIERZ-alb liść,

DEWA-może i liść

MIESZKO-jedno na trzy

BOLESŁAW -tylko

KAZIMIERZ -zaledwie

DEWA-ale i to niemało, nie bądżmy chciwi i nie chciejmy wszystkiego, a nie umrzeć z choroby nadmiaru,

jak z obżarstwa albo pijaństwa

BOLESŁAW: [znowu po przerwie dochodzi do głosu]

-Dewo, posłuchaj, ja od dziecka naznaczony byłem, wypędzony, porzucony, przez matkę zostawiony, a przez ojca zapomniany, samotny, pojedynczy a moją siostrą była rozpacz

DEWA-Bogowie mają w opiece takich, bądż dzielny

BRAT MŁODSZY: -oj braciszku lubiłeś się srożyć, tylko nie przecz proszę, buntować, stawiać na swoim, trzaskać drzwiami, mówić nie, mp-trójkę włożyć do ucha, a muchy wsadzić do nosa

KRÓLEWICZ BOLESŁAW: -bo wszyscy, no prawie wszyscy [poprawia się] przeciw mnie byli, jedynie koń i pies nie, wiatr i słonce nie, księżyc i ptaki nie

A Wy....! [podnosi głos]

do zabawy żeście mnie sobie wybrali, i role grać kazali jak nakręcana małpka, niegrzecznego chłopca, chłopca do bicia, wiaderka na wasze śmieci, kosza na brudne łachy

DEWA- to ci dadzą co dostaną, co w sobie mają to widzą. Taki przekaz, zrozum królewiczu....

MIESZKO -bo byłeś inny, odmienny, zrozum to proszę

KAZIMIERZ-odmieniec, przemieniec, podmieniec, prawie że cudzoziemiec, nie jak większość, ale po swojemu

BOLESŁAW-tak, bo przyszedłem tu na promieniu światła księżyca nocą, na swoim koniu, na rumaku przybyłem z psem u boku... razem z bogami, i z obnażonym mieczem w dłoni

MIESZKO-nie fantazjuj synu, brać co dają, i płynąć rzeką z falami, a nie przeciw, ale razem, -z wiatrem iść bo pod wiatr to ciężko

KAZIMIERZ-a nie przeciw, ale żeby wiatr dodawał sił

BOLESŁAW-tak jak matka, co koronę z domu wyniosła ukradkiem? Jak złodziej nocą. A przy okazji wyniosła się sama, bo w domu nudno, pranie sprzątanie, gotowanie, tyle spraw na głowie, i dzieci jeszcze jakby było mało.

A w pracy weselej, i ciągle coś się dzieje, tam nudy nie ma.

KAZIMIERZ- bo dom to teraz hotel, kręci się jakiś pod nogami, i mówi że jest mężem.

BOLESŁAW- albo dzieckiem.

KAZIMIERZ- biedactwa nie wiedzą że dom to teraz firma, a rodzina jest w pracy

MIESZKO [zmartwiony]

-a więc odeszła

CHÓR-aby sławy większej zaznać? I zaszczytu

BOLESŁAW-i bogactwa

najmocniejszego narkotyku i afrodyzjaku

CHÓR [druga połowa w odpowiedzi]

-zrobiła to z bratem męża, a przeciw niemu

- Lepszego świata szukała na zewnątrz, nie wie biedna że twój świat jest w tobie, w umyśle co zasiałeś i w duszy to spotykasz, spotykasz dla przykładu brud to znaczy że łap za mydło i szoruj się

[milkną, M robi się ponury a posępny wyraz przybiera jego twarz, "dla rozlużnienia" zaczynają spoglądać w stronę tańczących]


SCENA NASTĘPNA


[poemat pogański recytacja

recytuje] POSTAĆ PIERWSZA :

-Trygław, najbardziej popularny

na śląsku i pomorzu,

którego świętym zwierzęciem była dzika świnia


[wchodzi ] POSTAĆ DRUGA:

-I Pan Śwetgo Prawa,

mieszkający w Kłodziu

gdzie był zawity.

i kontemplował nie-działając


czyli Pan na Zamku

bo taki był inny jego przydomek


[postać kolejna czyli] TRZECIA:

-A że był bezosobowym bóstwem

stworzycielem świata

Swarożyc i Trygław

to jego emanacje.


[ następna trochę zmieniając rytm ]:

[a Mieszko, Bolesław i Kazimierz, słuchają]


-W Krakowie

na świętych wzgórzach

czcili stare Bóstwa oddając im cześć

[szybciej i mocniej]

Wirowali ogniem nocą

odtwarzając niby

ruch energii wszechświata

świętej wirującej Swarzycy

co miało symbolizować

energię w działaniu.

[jakby do publiczności tłumacząc]

Do niedawna jeszcze

wierni starym obyczajom młodzi ludzie

w garnkach lub blaszanych puszkach

pali ogień

wkładając tam wcześniej drewno

albo węgiel


i zawieszając na sznurku

taką niby kadzielnicę

wirowali nią dookoła,

-aż sto lat temu

prastare obrzędy zostały zamienione

w festyn Rękawki


[i dalej dynamiczniej]


-Tańcząc odtwarzali

mity powstawania świata

i urządzali wielkie Trzyzny

raz na cztery lata

występując w maskach i śpiewając


[kończą, dokładniej przerywają recytację dość nagle,a konkretniej wchodzi im w słowo w następnej scenie Bolesław. Samo przejście z jednej sceny do drugiej następuje płynnie i w wykonaniu scenicznym niezauważalnie]


SCENA KOLEJNA


[ do głosu dochodzi Bolesław, prawie krzycząc ]


B-Ja nie chodzę w swoim ubraniu! Obce stroje i dziwny porządek, uwiera mnie to

i uciska, inne życie i inny styl

Dawniej inaczej było.


DEWA-Boga wypędzili z serca ducha zapomnieli, możnych przybyło, a zamożnych ubyło


CHÓR-Jeden na drugim jak na koniu jeżdzi, hoduje go i uprawia, i używa, bez prawa i bez zasad,


Druga połowa Chóru

-usta kłamią brzuchy rosną, a przy chodzeniu zadyszki dostają, patrzą tylko w telewizor,

podatki podnoszą, przepisy utrudniają, wolności coraz mniej, znaczy państwo opiekuńcze tworzą, z całą pajęczyną, która oplata cie aż zaczynasz się dusić i dławić zanim zwariujesz. Gdzie ta nasza stara wolność, i gdzie prostota obyczaju płynąca z prostego umysłu ?

MIESZKO -a...

CHÓR -Taki to świat że nic, nic nie jest ważne, nic nie jest konkretne, nic już nie jest proste, ani jasne. Czyste nie jest czyste, brudne nie jest brudne, dobre dobre, [chór rozdziela się na pojedyńcze głosy]

-takie mdłe,

takie nijakie

-jak kupa daleko nie szukając

-bez kości,

- bez smaku

- -bez mięsa i bez przypraw

-jak angielskie albo niemieckie jedzenie

M[pogwizdując]

-zrozum, musisz się dopasować jak do puzla. Puzlować. Przebrać, zakonspirować, a swoje myśleć i robić, w tajemnicy i jak nikt nie widzi, starym bóstwom oddawać wieczorem w lasach cześć. A przy wszystkich puzlem być i do układanki pasować, i upodabniać się, upodabniać

KAZIMIERZ - kostką Rubika być

[milkną , bo słyszą z oddali recytacje poematu przez "magiczne" postaci z kręgu, recytacja robi się coraz głośniejsza]

P PIERWSZA:

-Ze światła poczęty jest świat,

wierzyli nasi przodkowie

w dawnych czasach,


przez Boga bogów,

Pana Świętego Prawa,

o Czterech Twarzach

i surowym spojrzeniu,

gdy widział zło


Magicznie stworzony,

bo potem

zawił się na swoim zamku

w Kłodziu,

i nie działał


postać DRUGA:


[rozkładając ramiona]

-A było to tak

W pustą przestrzeń wszechświata, wrzucił

zasadę i nasiona życia,

czyli "Błe"


i widząc to Czarnogłów i Białoboga, jako para

przeciwieństw

rozpoczęła rywalizację

o posiadanie tej zasady.


Wzywali na pomoc całe armię Smoków i Żmij,

i bóstwa pór roku,

A szarpali tak Błą, aż ta pękła na dwoje

na bryłę i grudę,

czyli bryłę i glinę


P TRZECIA-

A lepidło świata,

boska poświata Świętowita niestety uleciała

w bezmiar kosmicznej głębi

Postać Trzecia:

-mnożyli się i mnożyli

aby walczyć na ziemi

powstałej z grudy, i w zaświacie

powstałym z bryi, zwanym Welą

i na niebie czystym jak lustro


Przeciw sobie stworzyli za pomocą iluzji

10 potworów,

które wymknęły się spod ich władzy,


te potwory

pożerały jak ciastka, piękne tęczowe mosty,

łamały drzewo świata,

wypijały morza, jak herbatę ze szklanki

a gwiazdami rzucały w siebie niby kulami ulepionymi ze śniegu

Postać Czwarta:

-nawet Oś świata, tak zwana Osica,

podtrzymująca sklepienie nieba,

która rosła wcześniej na górze Trygława

podskakiwała,

i z nią wszystkie nieba,


P PIERWSZA-i niebo wysokie

P DRUGA -i niebo głębokie,

P TRZECIA-i niebo najdalsze


[recytację przejmuję post Pierwsza]


...[i] wtedy wybudzony z kontemplacji Światowid,

zdenerwowany wyszedł ze swojego zamku,

podtrzymał na barkach cały przypór świata,

a potwory rękami rozszarpał

P DRUGA-

I zbudował na nowo świat, z atomów

z nowym drzewem, Wierzchbą-Wiszbą

P TRZECIA-

[zmieniając rytmikę i rytm ]

-Że świat stworzony jest ze światła

wierzyli nasi przodkowie

a ludzie zerwani zostali z drzewa,

i stąd się wzięli


niezwykłego,

bo drzewa świata,


[i P DRUGA]

[przerywając]

-na równinie Weli, stało drzewo świata,

podtrzymywało swymi konarami niebo

aby nie upadło na ziemie,


[kontynuuje przerwaną rozmowę]


DEVA:

[ do widowni, gestykulując]

-niby nic się nie dzieje, wieczorem a prawie w nocy, przy telewizorku i komputerku spotyka się zwyczajna rodzina, tyle że królewska, sprzeczka, kłótnie i awantury, mąż skonfliktowany z żoną, albo raczej żona z mężem, s powodu jej wyczynu, no powiedzmy wyskoku, bracia walczący o pierwszeństwo, a każdy inny, i innego charakteru, u jednego dla przykładu dominuje bunt i walka, u drugiego chęć bogactwa, u ojca znowu chęć poznania wiedzy, a nad tym wszystkim zaś cień nieobecnej żony i matki,

Robi się dramat prawie ze rodzinny, a zamiast telewizji, nudnej wolą oglądać pogańskie obrzędy i gusła, drugim okiem spoglądając na igrzyska


B-a tej co koronę ukradła jak zwykle nie ma

K-co za dom w którym nie ma kobiety

M-w którym brakuje kobiety

B-pytam Was [do widowni] czy widział ktoś dom bez kobiety?

[zrobiło się cicho a nawet smutno]

B-wyłączmy ten cholerny telewizor!

[ i zamiast ciągnąć drażliwy wątek, lub oglądać telewizję przez monitor komputera przedstawiciele rodziny wolą słuchać recytacji poematu i oglądać występy sportowców akrobatów]


P P:

-na równinie Weli, stało drzewo świata,

podtrzymywało swymi konarami niebo

aby nie upadło na ziemie,


na nim rosły, srebrne świecące w słońcu liście,

i złote owoce,

złote jabłka, a inni mówili

że złote gruszki, albo złote żołędzie


Wyrastało z paszczy grożnego potwora Podboja,

zabitego przez samego Świętowita


i z tego drzewa powstali pierwsi ludzie.


P D:

-Pan Świętego Prawa,

gdy kąpał się używał witek z tego drzewa do kąpieli,

i upadły dwie na równiny Weli


A Czarnogłów i Bielboga znależli je gdy spacerowali,

podlewali, głaskali, przytulali,

szeptali, i zaklęcia mówili

bo dzieci mieć bardzo chcieli, aby kochać kogoś mogli

razem

wcześniej jeszcze na gałązki i patyki połamali,

i do grządek wsadzili,

ale w nocy niestety zasnęli,

zamiast czuwać


P T:

-i zakradł się Mór, i podlał czarną wodą

grządki, ze swojej czarnej studni,

wodą zła

a jak rano obudzili się,

zobaczyli że małe ludziki

które tymczasem

z listków w nocy urosły

są śmiertelne, choć piękne

i przypominają owoce

zerwali ich z grządki

i przenieśli na ziemię

P Cz:

-Ze światła poczęty jest świat wierzyli,

a zamieszkuje go oprócz ludzi, panteon bóstw,

Ród i Rodzanna,

-Uboża,

-Prowe,

-Pogoda,

-i Żywia

-leśne duchy

i duchy potoków

-Dewy

-boginie

N-

Ze światła został poczęty świat,

a bogactwo i bohaterstwo pochodzi od Boga

wierzyli nasi przodkowie,

gdy budowali świątynie Trygława w Szczecinie,

i wielkie miasta nad morzem,

Wolin i Garęze

w której świątyni Świętowita-Rugowita

ogromny skarbiec był

pełen złota bank,

N -z tego skarbca duńczycy wywieżli siedem wozów złota

gdy napadli na miasto nocą

N -Budowali też Chodlik i Wiślice,

obok Stradowa,

dwa największe grody wiślan,

i Szczyrzyc,

gdzie cztery kopce się zachowały,

jeden na cześc Dobromira,

a pozostałe Emnildy, Bolesława

i Mieszka lamberta,

N -Skowronno,

N -i Szczaworyż.

I kolejna -A z kopców

obok trzech największych w Krakowie

bo magicznego kopca Wróżów nie wymieniłem,

Krakówek w Sandomierzu,

i kopiec Przemyślida w Przemyślu

oraz kopiec Charstka.

[milkną i prawie znikają jakby z subtelnego świata były i z subtelnej materii uczynione zostały. A może są?]



SCENA NASTĘPNA-


MIESZKO [ jakby przed chwilą się przebudził ze snu, ] -ale zaraz, my tu gości mamy mieć

[dalej]

o kurnia!

Na śmierć zapomniałem, stara łepetyna [tu uderza się otwartą dłonią w czoło, a twarz jego wyraża zdumienie]

BOLESŁAW-kto ma przyjść?

MIESZKO- znajomi

KAZIMIERZ-kapłani

BOLESŁAW-ministrowie

DEWA-biznesmeni

BOLESŁAW-dwór

KAZIMIERZ-przyboczni

DEWA-nadworni

BOLESŁAW [mocno]

-świątynie w świątynie kłamstwa zamienili, a urzędy zajmują się głównie korupcją, w szkołach bełkoczą i indoktrynują, do cholery! Przegoń ich!

[wstaje]

-Ja świątynie ich spalić i zburzyć każę, a urzędy korupcji zrównam z ziemią.

I Zbuduję nową ziemię i nowy świat

MIESZKO [macha ręką, jakby chciał przerwać]

BOLESŁAW-Na czele buntu stanę i wymarzę hańbę i kłamstwo krwią.

KAZIMIERZ-a nie lepiej telewizorek poogladać? W telewizorek sobie wieczorkiem popatrzeć? I przy okazji oczywiście swoje myśleć i wiedzieć

BOLESŁAW [pogardliwie]

- bełkocik i ciepły smrodek

CHÓR- albo i nie, a w tej papce i mazi utonąć i rozmyć się całkiem, aż do całkowitej utraty,

... wyrzec się siebie i duszy dla świętego spokoju

MIESZKO-znaczy strach myślenia zamienić na ból nieistnienia

CHÓR- ból zamiast lęku, to dobre, ha ha ha.

Co lepsze? [pytanie zadane w stronę widowni]

BOLESŁAW [do KAZIMIERZA]

-Uwierz mi bracie młodszy, -nie!

[i dalej]

-A twoim kukiełkom i pajacykom głowy z ochotą poodcinam, aż im jak piłki polecą i potoczą się. [po namyśle]

-A potem kije od golfa weżmiemy i...

MIESZKO [powoli, spokojnym głosem]

-synu, uspokój się, takie jest życie...

CHÓR-tak nas wychowali

DEWA-tak Was ulepili

CHÓR-z myśli swoich, poczęli

BOLESŁAW- i z chorych umysłów, pełnych paranoi i lęku

KAZIMIERZ [do Bolesława]

-tak to widzisz jest, jak matki nie ma, a ojciec gościem w domu bywa, a my sami sobie jak dziecięce łódki z kory albo statki na wietrze, a gdzie je fala zaniesie nie wiadomo

BOLESŁAW-ojciec bywa, ale przy biurku, z głową w książkach [a do ojca] te litery ojcze wsadż...

KAZIMIERZ-daj spokój, książki też ważne

BOLESŁAW [chodząc]

-nie ważne, nie najważniejsze! Ja i mój miecz, obaj stanowimy jedno, i koń jeszcze i dwa psy u boku. Jeden organizm i jeden umysł, i jedna wola [mówiąc unosi do góry miecz nad głową trzymając go pionowo, lewą ręką początek ostrza ]

KAZIMIERZ-budować trzeba i pracować. Drogi nowe i sieci połączeń. I domy i szpitale i szkoły, nowe technologie i przemysł [tu unosi do góry makietę zamku biorąc wcześniej ze stołu], a nie tam konie i wojny, bujane malowane...

MIESZKO-I wiedza nade wszystko wiedza jako królowa, moje dzieci i książki. Bo mądrość jest królową [mówi do synów]

DEWA- ale to wszystko nie pełne, jak to i to, nie tamto, a dlaczego?

BOLESŁAW[przerywając D]

- widziałeś kiedyś Ojcze, jak plewili ogródek ludzie na wsi?

KAZIMIERZ-co widać a czego nie widać mówisz?

MIESZKO-zostawmy, [macha ręką] po południu kupiłem butelkę macedońskiego wina,

[unosząc czerwony szklany kielich do ust, wcześniej nalewa sobie wino do kielicha i otwiera butelkę]]

-niezłe!

KAZIMIERZ-no to wypijmy Tato

-ale tylko po jednym

BOLESŁAW-tylko po jednym, ja nie pije zbyt wiele tak naprawdę prawie nic, umysł trzeżwy mieć chcę i ciało silne, a wszystko sprawne i skuteczne [mówiąc to napina mięśnie, całe ciało]

KAZIMIERZ-ani ja, głowę muszę trzeżwą mieć, aby obmyślać pomysły

BOLESŁAW -a z tymi gośćmi daj spokój, uśmiechy, głupstwa, szyderstwa, i kłamstwa, jakbym minotaurem był jakim, albo cyklopem

[dialog tymczasem cichnie. Słuchają recytacji]

P PIERWSZA: -Ze światła stworzony został świat

wierzyli nasi przodkowie

DRUGA-oni

TRZECIA-W święte dni chodzili do Swaringi

by odwiedzać świątynie Swaroga-Swarożyca, i się modlić

CZWARTA-dzisiaj Swaringa to Zwierzyniec,

a na Salwatorze mieściła się pogańska świątynia

PIERWSZA-Ze światła stworzony jest świat

i jego przejrzystość

bierze się z subtelności materiału,

[do królów]

-raczcie zwarzyć to panowie królowie i zrozumieć

DRUGA -bo jest uwity on bowiem

z tej substancji, jak pajęczyna,

a utrzymuje je spoiwo życia,

boska poświata Świętowita

zwana też lepidłem

TRZECIA-

Tak mówili do swoich dzieci

gdy te były małe

BOLESŁAW [wtrącając się]

-czyli działać z tego powodu bez strachu i bez obaw, czy też nie działać, skoro to tylko światło i substancja, a dalej czysty duch?

Jak piękna bańka....


Postać CZWARTA [ ignorując słowa króla, jakby ich nie słyszała]

-Bo ze światła jest poczęty świat

przodkowie, wierzyli nasi

[i teraz do B]

-ale zrozum królu że

bogactwo i bohaterstwo, od Boga pochodzi

jako jego błogosławieństwo

i wypływa ze Żródła,

PIERWSZA-

bo największe transcendentne bóstwo

czyli Świętowit,

inaczej zwany panem Świętego Prawa

o twarzach czterech,

DRUGA-z której każda inny aspekt miała,

i wesoły, i gniewny,

i na cztery strony świata patrzyła...

[jakiś hałas nagły przerywa recytację, i już razem]

Razem-a było w gruncie rzeczy Żródłem, z którego wpływały

wszelkie łaski,

TRZECIA-ak z kapelusza maga

radość, bogactwo, bohaterstwo,

i sława, chwała i moc

czy pojmujesz?

RAZEM-błogo- sławiło nam

potencjalnością wszystkiego,

CZWARTA-

na wschodzie nazwali to Wielkim Umysłem Wszechrzeczy,

albo Wszechumysłem

RAZEM-

Bo czy Święte Życie,

albo Świętość Życia

jak należy tłumaczyć jego imię

może objawiać się inaczej?

PIERWSZA-

przemienia wielką milczącą kosmiczną pustkę

bezkształtne na formy, a czerń na kolory

pulsujące życiem, i pulsujące światłem,

o królu czy pojmujesz to!

DRUGA-w tym magicznym miejscu zwanym żródłem

żródłem wszechrzeczy, które jest niewidzialne dla nieśmiertelnych

TRZECIA-a przeczuwalne niekiedy przez artystów, i filozofów

CZWARTA-oraz wielkich wojowników i bohaterów

RAZEM-i błogo- sławi nam

błogo


błogo- błogosławi nam...

Bo

żródło nie wyczerpuje się nigdy

i nie ma dna

PIERWSZA-

błogosławieni więc bogaci

i odważni


mówili poeci i kapłani

na świętych wzgórzach Krakowa

A więc ma znaczenie czy nie ma

[recytacja cichnie i przechodzi na drugi plan, odbywa się w tle, a w tym czasie następuje zmiana dekoracji i rekwizytów na stoliku, albo powoli zasuwa się kurtyna, uwaga recytacji może towarzyszyć muzyka, spokojna i refleksyjna, lub żywa i rytmiczna]]


DRUGA-

-kopcu Kraka, tym największym,

i na kopcu Wandy

oraz na kopcu Wróżów

tym którego już nie ma


magicznym i tajemnym miejscu spotkań

opowiadaczy historii i mitów

guślarzy-gęślarzy,


CHÓR -A ci co nadal uparcie tkwią w nędzy i ubóstwie

a brakuje im odwagi do bohaterskich czynów

zamiast nich wybierając nieszczęśliwie pokorę


TRZECIA -powinni modlić się do

swojego ducha opiekuna miejsca

Uboża,

i do innych świętych strażników

aby duchy opiekuńcze powróciły


CZWARTA -i wraz z nimi wróciło powodzenie w życiu,

radość, oraz odwaga

niezbędna tak dla mężczyzny


PIERWSZA-Powiedziane jest przecież

jak na ziemi tak

i w niebie

jak tu żle

to i tam żle


RAZEM -obudż się więc człowieku

i zacznij działać, gdy ci żle


CHÓR-mawiali do przybyłych

na świętych wzgórzach Krakowa

poeci i opowiadacze historii,

i dawnych mitów

zwani kiedyś


przez lud swój, guślarzami-gęślarzami

bo na instrumentach lubili sobie akompaniować, gdy wieszczyli zgromadzeniu przybyłych z wolnego miasta


P PIERWSZA-

Ze światła poczęty jest świat

i z boskiej poświaty spowity,

a zwiastuje go świt


DRUGA-mawiali poeci

opowiadacze historii

i mitów

gdy przybywali do nich

po nauki, ze czterech stron świata

ze wschodu i z zachodu

południa i północy


RAZEM-

bo cztery twarze ma Świętowit

i widzi na jego strony wszystko

i wie,

ono było u początku

tworzenia

i przy jego początku

gdy powstawała ta tkanina uwita

z przędzy nazywanej lepidłem

a podobna w strukturze do pajęczyny


Ze światła stworzony,


MIESZKO [wtrąca] -i z pradzwięków


powstawały słowa

i znaczenia, nierożdzielne,


powstało więc wspólne czucie,

uproszczone do współczucia potem


przyjażń oznaczająca obecnośc

jednej jażni przy drugiej,


jak i inne

których znaczeń zapominano

albo zostały utracone


P PIERWSA-Ze światła

mówili

na tajemnych wzgórzach

gdy odprawiali obrzęd


a wśród bólu i zwątpień

w samotności wykluwał się powoli


nowy człowiek

rodził się z siebie, po raz drugi

po prostu


Ze światła

na tajemnych wzgórzach

i w mgłach,


Tam

gdzie będąc dorosłym, umiera w nocy

kochanek ojczyzny, a rodzi się

żyjący dla siebie


bo przecież wiadomo

żyjąc dla siebie, żyjemy dla innych

i po co te dualizmy i sofizmaty?


z chłopca staję się dorosłym mężczyzną

a z larwy, motylem


taka to była inicjacja, i jej tajemnica została ujawniona właśnie


BOLESŁAW- cha! A więc słyszysz ojcze! Na świętych wzgórzach wśród ogni, z bólu rodzi się nowy człowiek

CHÓR- z lęku i obaw

DEWA-z samotności i cierpień

CHÓR- to nawóz dla niego i pożywka

BOLESŁAW-przywołajmy pierwotną moc!

[ Król pochrapuje]


AKT DRUGI


[i po chwili przerwy powracają do przerwanej rozmowy, widać że na stole pojawiło się parę kielichów, filiżanki z kawą, pod stolikiem pusta butelka po winie, a na stole druga i jakiś talerz z kanapkami lub ciastkami, zrobiło się też chłodniej, i bohaterowie nałożyli cieplejsze ubrania, a sam moment przebierania mógł być widoczny, według uznania]


BOLESŁAW [ z siła i energią]

-ja się właśnie narodziłem jako nowy człowiek

KAZIMIERZ [jakby nie usłyszał, i wracając do przerwanej rozmowy]

-byle nie zbyt ostro

BOLESŁAW- o czym mamy rozmawiać,? Czy o tańcu z gwiazdami, nie ma miejsca dla uczuć, nie ma miejsca dla marzeń ani myśli

KAZIMIERZ -o serialach

BOLESŁAW-na dobre i złe?

CHÓR-bo nie o Medei ani o Elektrze, ale o czymś lekkim i lekkostrawnym, aby umysł wieczorem ciężki nie był i łatwo zasypiał, a brzuchy mogą być ciężkie jak kamienie niby kotwice stabilności

BOLESŁAW [zirytowany]

-może to hologramy jakieś zamiast ludzi, zrobione z komputerów i kamer

KAZIMIERZ- zaczipowane na dodatek jak kozy albo krowy na pastwisku lub na łące

BOLESŁAW -wyrzuć ich lepiej, po prostu do domu nie wpuszczaj,

KAZIMIERZ -udajmy że nas nie ma,

tak pięknie recytują i śpiewają nasze dawne pieśni, te efemeryczne postaci, zupełnie jakby z innego świata były

BOLESŁAW -tyle kwiatów i marzeń...

a oni są jak atomy w blokach, siedzące bezmyślnie w swoich klatkach, takie czarne plamy, czarne dziury

CHÓR-kontemplują własną pustkę i nudę, jakby oglądali bród za paznokciami u stóp

BOLESŁAW-wypchane pakułami nijakości z telewizyjnych seriali

KAZIMIERZ- mydlina

BOLESŁAW-maski i kukły

MIESZKO - przeżywają własne bóle w samotności,

niby mnisi w swoich kamiennych eremach, w wielkich blokowiskach świata

DEWA [wracając do przerwanej kwestii]

- a tych co mówią za dużo o publicznym dobru, strzeżcie się, niech się choć sobą najpierw zajmą i pokażą...

BOLESŁAW- złapali by wszystko o tak! [tu pokazuje], szkoły, szpitale, emeryturki ukradli, że bez nich niby nie poradzą sobie i oni w to wierzą. Skundlili ich. Skołtunili

CHÓR-kołtuny im zażegnali

KAZIMIERZ-otumanili i omamili

BOLESŁAW-jak narkotykiem, albo tanią wódką

MIESZKO-państwowe wszystko -mówią,

nasze wspólne, czyli nijakie i ni czyje...

BOLESŁAW-mdłe, bo bez własności wolność jest ni jaka i jakaś chroma taka, jakby w zarodku dopiero

KAZIMIERZ- a bez odpowiedzialności figura człowieka ginie

MIESZKO- i robi się pokraka

CHÓR-odebrali nam miecze i karabiny, że się niby pozabijamy, albo innych

MIESZKO-nawet ja król muszę o prawo do posiadania miecza prosić w urzędzie i zabiegać, stojąc tam w kolejce godzinami, aż ze zmęczenie padam na posadzkę urzędu

BOLESŁAW- [gwałtownie, jakby chcąc rozerwać rękami koszulę]

odebrali nas całych, bo nawet ciało człowieka nie jest już jego własnością,

CHÓR- ani umysł i dusza

DEWA-upaństwowili umysł i duszę

KAZIMIERZ-a dom przestał być twierdzą

CHÓR-znacjonalizowali znaczy

DEWA-albo upaństwowili

BOLESŁAW-[ZDECYDOWANYM GŁOSEM, SPOKOJNYM, STANOWCZYM I PEWNYM powoli, stając na środku sceny]

...a ja wypowiem im wojnę

MIESZKO[próbuje opanować sytuację]

- dobrze spróbujmy tak: najpierw ja, rozumem i perswazją, potem ty mieczem i ogniem a na końcu Kazik bo najmłodszy, ołówkiem i kielnią

BOLESŁAW- no to próbujmy,

KAZIMIERZ-albo nie rzucajmy losy, kto drugi, lub trzeci

DEWA-dajcie kartki, ja losy w kapeluszu zmieszam

[ciągną losy]

DEWA [DALEJ]- wypadło jak było [wyciągając los i unosząc go do góry]

BOLESŁAW-a więc wojna, uderzę na Masława i go pojmam!

CHÓR-takie losy zesłane od bogów i taki jest los królestwa

RAZEM: -Niech Bóg ma w opiece królestwo.

[w oddali słychać odgłosy nadchodzącej wojny, WYSTRZAŁY, krzyki i dżwięki bębnów]]


Koniec.



Uwaga:

-liczba postaci w kręgu dowolna , sposób wykonania, śpiew czy recytacja, -także


-w mitach oparłem się najbardziej o Białczyńskiego, choć także o Brucknera, Labudę, Gieysztora i innych

autor



------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


wydawnictwo eArt 2009

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------



Popielidzi



Dramat satyrowy [ale bez satyrowych strojów]





autor Zee Jop





-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

MIEJSCE AKCJI



Zamek w Kruszwicy


i Jezioro Gopło



Ostatnie dni dynastii,w zamku w Kruszwicy, położonego wśród mgieł, otoczonego lasami garstka najbardziej oddanych żołnierzy broni się dzielnie, a instytut wokół którego skupili się najzdolniejsi ludzie w państwie pracuje nadal, rozważając kwestie filozoficzne, moralne i polityczne, dyskutują o ekonomi,pieniądzu i podatkach oraz modelach państwa. Instytut pracuje pod opiekuńczymi skrzydłami króla, a Popiel stworzył kilka eksperymentalnych księstw, w jakich panują odmienne systemy prawne, ekonomiczne i monetarne. I tak w jednym z nich istnieje zupełna dowolność walutowa, a pieniądz może być emitowany przez każdego, papierowy, metalowy lub elektroniczny tak jak w księstwie gąsawskim]. W innych dla odmiany w obiegu może być tylko pieniądz kruszcowy. W jednych księstwach prawo jest jednolite, [ jak w ks.Mogilskim]w innych każda wieś tworzy własne przepisy Żnin],podobnie jest też z podatkami, sądownictwem i służbami ochrony,czyli policją, -ale w każdym szkolnictwo, sądy, służba zdrowia,banki jak i policja są niezależne od państwa, państwo ma też ustawowy zakaz wtrącania się do tych dziedzin życia jak i gospodarki, własność. Państwowa nie istnieje Każde utopie mogą w państwie zaistnieć, pod warunkiem że zgodzą się na to mieszkający na terenie przyszłej utopi ludzie



W państwie panował kiedyś w zamierzchłych “lęchijskich” czasach model “demokracji bezpośredni” nazywany też systemem wiecowym, zgromadzeniem, lub eklezją z głosowaniem audiotele, lub za pomocą komputera albo esemesów stopniowo gdy Popelidzi przejmują władzę, a następnie na skutek zepsucia się elit i władzy [no właśnie co było pierwsze], oraz przerostu administracji i fiskalizmu oraz bierności i lenistwa rządzących elit służby specjalnie opłacane przez bogatych piastów przejmują powoli w państwie władzę[choć niektórzy uważają że robią to aby ocalić królestwo]. Ludzie wychowywani kiedyś do cnoty aktywności i wolności, dziś wychowywani, [a raczej rozbrajani] w szkołach powszechnych , państwowych i przymusowych w “cnocie” do unikania cierpienia, a wiadomo że jak się nie da zbyt wiele zrobić i osiągnąć to można przynajmniej sprawić aby życie przebiegało w sposób w miarę miły i gładki, lub choćby bezkonfliktowy.




Nad służbami stał królewski Major Domus, kierowany przez swoja połowę i głowę,chciwą Chwościchę czyli kobietę posiadająca wiedzę, ale wykorzystującą ją w do swoich egoistycznych celów. Major Domus i Chwościcha założą w niedalekiej przyszłości dynastię piastów, a na razie gdy spisek został wykryty ciekają wraz ze swoimi ludżmi w i stamtąd zbliżają się nieuchronnie w stronę stolicy, zdobyli już Gniezno, a teraz podchodzą do murów Kruszwickiego zamku,i wygląda na to że dni dynastii popielidów są policzone



Popiela wspiera Goplana, mająca swoje “magiczne” państwo ukryte gdzieś w w głębi jeziora Gopło




CZAS AKCJI


mityczny,


ale potraktowany dowolnie



OSOBY



-KRÓL POPIEL III


bliżnięta:



-PIĘKNA MŁODA POPIELÓWNA


i


-MŁODY KSIĄŻĘ POPIEL



-ŻONA KRÓLA



-WIESZCZ



-MAJOR DOMUS



-CHÓR



-DOWÓDCA



- królowa GOPLANA



-w tle zła CHWOŚCICHA,de facto czarownica



-BATALION MŁODYCH GNIEWNYCH


I INNI



------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------




SCENA PIERWSZA




komnata królewska



[słychać w tle]


Ro-zkwi-ta-ły pąki białych róż


[głośniej]


Ro z kwi ta a ły pąki białych róż



KRÓL POPIEL- ilu nas , policzyć wojsko, ale szybko



[słychać] raz, dwa,trzy, dziesięć, dwanaście, piętnaście



KRÓL POPIEL-dowódco melduj



DOWÓDCA [przyjmując postawę zasadniczą]


- Piętnastu, garstka dzieciaków jak pierwsza brygada albo obrońcy Lwowa daleko nie szukając, paru filozofów i poetów, młodzi z centrum myśli i kilku najdzielniejszych wojowników.


[poprawia się]


oprócz tego rodzina królewska w komplecie.


[ i głośniej]Będziemy bronić Gopła i Kruszwicy do ostatniej kropli krwi, i naszej starej pogańskiej wiary. No i króla i wolności, o czym chyba nie muszę mówić



[słychać z sąsiedniego pokoju]


-o mój rozmarynie rozwijaj się,


[ i głośniej]


-o mój rozmarynie rozwijaj się



POPIEL- a to to co?



DOWÓDCA- to młodzi ćwiczą bohaterskiego ducha [zwracając się do wszystkich].


[ i zwracając się do króla] -Czy słyszysz to królu?


[ i dalej do wszystkich, w stronę widowni] -Nie prawda że jedynymi prawdziwymi mężczyznami w królestwie pozostały kobiety. Muszę zdementować tę kłamliwą pogłoskę, rozsiewaną tu i ówdzie.


Jedynymi prawdziwymi mężczyznami w królestwie oprócz kobiet oczywiście,pozostały także i dzieci. Ich umysły i serca są czyste jeszcze inie zepsute..



POPIEL-jak piękny biały kwiat.



[słychać zza ściany]- o mój rozmarynie rozwijaj się...



KRÓLEWICZ POPIEL: [ w stronę dowódcy] -przez upływ czasu i doświadczenia życia...



POPIEL:-dobrze[przerywając] a więc skupmy umysły, mamy młodych z centrum myśli, paru dzielnych wojowników i batalion dziecięcy. Co możemy zrobić?


Bo że Chwościcha ogień w lesie na mokradłach rozpaliła i czaruje, przywołując złe duchy, to wiemy



KRÓLEWICZ- ale przeciwstawia jej złej magii, swoją dobrą moc Goplana, królowa i dobra wróż?a,


Przyjaciółka nasza.



POPIEL- no dobrze, bo czasy idealistów dobiegają właśnie końca.


[ i w stronę dzieci]Dzieci muszę wam tę prawdę skrywaną przed wami wyjawić, otóż świat dorosłych wygląda trochę inaczej niż świat baśni. I czasami rządzą w nim trochę inne reguły i prawa niż w naszym tajemnym świecie magii i snów.



SKIERKA[wchodząc właśnie do królewskiej komnaty]


-A miłość będąca spoiwem świata, nie zawsze tam wygrywa



KRÓL -No możenie jest najważniejsza, tam



SKIERKA-To chyba delikatnie powiedziane królu



POPIEL- w każdym razie Chwościcha z tym durnym Piastem chcą nam tu drugą Gąsawę urządzić .



SKIERKA- Jak łażnie Leszkowi Białemu, nazywajmy rzeczy po imieniu Królu.


Czyli kąpiel w czerwonej wodzie, w studni czerwonej... jak w ogniu, w rzece ognia


[ w stronę Wieszcza]może nie będzie tak żle, co tam widzisz Wieszczu?



POPIEL-dzieci nie słuchajcie, proszę, To nie dla was



KRÓLEWICZ- zbyt okrutne, zbyt bolesne?



POPIELÓWNA-Tatko, ja proszę, ja wszystko muszę wiedzieć



KRÓL-lepiej jazzu dobrego posłuchajcie, u siebie w pokoju



SKIERKA- [na osobności do siebie]


a oni w tym czasie zrobią z nami to co z zamkiem klanu Mac Duffów zrobili



POPIELÓWNA- a co zrobili?


SKIERKA- ulica Zamkowe Pole po nich została, i parę kartek w historii


KRÓL-jakieś tam annały, i domestiki


stare pożółkłe papiery....



słychać głos Królewicza dobiegający z jego pokoju, do którego poszedł, posłusznie poproszony przez ojca


-”pliz de mifju ajhopju ges majn nejm O!


Law konfjużyn ju, ys de nejdzer of majn gejn...


ssss”*


[Królewicz podkochuje się w pięknej wróżce i królowej w jednej osobie Goplanie, i stąd ten nastrój]



POPIEL-synu...



KRÓLEWICZ- tato



POPIEL- [z ulgą]-a więc jest, chwała Bogu żyje...


[a do Wieszcza]


-aha Wieszczu, co tam widzisz w swojej kuli,ujawnij nam


czekamy zniecierpliwieni na wieczorne wróżby



w wielkim monitorze telewizora który stoi w pokoju


postać z reklamy dość nachalna:


-Wielka wyprzedaż dusz już rusza,


w jednym z największych superrmarketów miasta


trwa promocja,


co można przeczytać na ulotkach roznoszonych po domach


przez miłe panie,


więc jeśli masz dusze jeszcze


i przez przypadek zachowałeś ją


co raczej mało prawdopodobne


nie zwlekaj, i wymień ją


na jakiś zabawny, a użyteczny produkt, fajny gadżet,


nowy telewizor z ekranem, odkurzacz, mp3


a kto wie jak będziesz miał szczęście


i los sie do ciebie uśmiechnie, może nawet na nową pralkę!


ale nie licz na zbyt dużo proszę.


Popiel [wściekły]


-dowódco wyłącz to paskudztwo natychmiast


[Popiel rzuca butem w ekran TELEWIZORA


dowódca przełącza tel na inny kanał, z jakąś spokojniejszą muzyką]




Monolog wieszcza,-czyli scena prawie następna


[wieszcz ubrany na czarno, raczej z długimi włosami związanymi z tyłu głowy, z gitarą elektryczną, siedzi z boku na krześle, gdy zaczyna wypowiadać swoją kwestię wstaje


stojąc na środku sceny recytuje, na początku trochę zdegustowany REKLAMĄ którą przed chwilą usłyszał



POPIEL-no co widzisz,melduj mi, jakie wróżby, czy pomyślne



WIESZCZ zaczyna-Wielki Wieprz


Wielki Wieprz


pożre wszystko


i cały świat przerobi na nawóz bo w tym jest genialny


a proces transmutacji zachodzi nieustannie,


kominy spaliny, i dymy,to jego brudny śmierdzący oddech,


blaszane puszki i plastikowe śmieci


całe to badziewie ery współczesności, to jego produkt


Gazety i brudne szmaty,i niechęć do sprzątania po sobie


natomiast nie ma ograniczeń podczas pochłaniania świata


mówi nie mas prawy, zjem wszystko, on zasiada


na giełdach, i w największych radach ma swoich ludzi


choć taki brudny i brzydki, a i z etykietą jest co najmniej na bakier


promocja promocja posezonowa wyprzedaż


krawatów kwiatów butów wielki wyprz



Pokłon Wielkiemu Wieprzowi to prawdziwe kredo


naszych czasów,mówisz jestem katolikiem, buddystą ateistą


agnostykiem, ale wgłębi serca wyznajesz religie wielkiego wieprza


i nic dziwnego bo nawet najświętsi kapłani największych światowych religii


są na jego usługach,i przybiegają na pstryknięcie palcem,


on woła raport, do nogi, a oni już są,


i tańcząc podrygują swoimi grubymi obłymi i bezwolnymi ciałami


O wielka cywilizacjo ery współczesności, plastikowych śmieci, metalowych śmieci,fruwających papierów....


co byśmy bez ciebie zrobili?


[i opada zmęczony na


krzesło stojące obok niego]



POPIEL-jestem rozczarowany, trochę nie na temat



KSIĘŻNICZKA POPIELÓWNA [z przekąsem]


- nie da się ukryć że religię wielkiego wieprza kultywuje Chwościcha, i męża swojego


Piascicha nią zaraziła



MŁODY POPIEL-raczej żonę



SKIERKA-raczej wałkiem



ŻONA POPIELA-albo młotkiem zmusiła



POPIEL-bo Chwost i Piaścicha bardziej do nich pasuje



DOWÓDCA-a taki grzeczny był kiedy u nas jako major domus pracował



ŻONA POPIELA-kłaniał się wszystkim jakby podłogę zamiatał



SKIERKA-omamiła go swoją magią



POPIEL-miłosnymi czarami



ŻONA POPIELA-a po ślubie wiecznym pokrzykiwaniem,



SKIERKA-narzekaniem



POPIEL-więcej, więcej,tylko wołała, nogą w podłogę tupała i mu rozkazywała



DOWÓDCA-tysiąc krokodylów, krokodylowe miasto całe chce



ŻONA POPIELA-a on pod miotłą i pantoflem schowany,



POPIELÓWNA-i zastraszony



DOWÓDCA-dopiero w pracy się wyżywał i dzięki temu odpoczywał



POPIEL-bo Chwościcha to przecież kobieta wyzwolona



ŻONA POPIELA-raczej pod chwostem



POPIELÓWNA-wyzwolona z czego?



SKIERKA-jak to z czego ze swojej kobiecej natury


i przemieniona w furię,



POPIEL-obłęd wielości jej w głowie namieszał


bo już kamienica na woli justowskiej nie wystarcza



ŻONA POPIELA-ani dziesięć kamienic



POPIEL- o zabolała mnie głowa z tego, okłady i ręczniki poproszę


DOWÓDCA[salutując i stukając obcasami]


-państwo wybaczą,obowiązki wzywają


[i wychodzi


reszta też rozchodzi się]




-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------



SCENA NASTĘPNA



W wieży



[Luneta do obserwacji nieba, teleskop, stare księgi, komputery połączone w sieć,retorty. Popiel obserwuje gwiazdy przez teleskop, czekając na młodych z “centrum”. Wchodzą młodzi z centrum z jakimiś papierami do króla, i słysząc jeszcze na schodach śmiechy z Piasta mówią]



CZWARTY MŁODY-ale wy królu też nie jesteście bez winy



PIERWSZY MŁODY-kto monopol banku państwowego wprowadził?



DRUGI MŁODY- i papierowy pieniądz do obiegu, bez wartości świstek[ tu wyciąga jakiś papier z kieszeni, i jakby chciał go podrzeć]



TRZECI MŁODY-a mennice konkurencyjne kazał zamknąć



1-kto upaństwowi łpolicję i sądy



2-żeby poddanych kontrolować



3-i przymusowe emerytury na które co miesiąc trzeba płacić, i to dużo grosza



1-opiekę zdrowotną i państwowe szkoły



2-żeby mieć oko na wszystko i ucho, a do tego trzymać mocną ręką



3-a przy okazji czerpać zysk



1-podatki nowe wprowadzać kazał



2-coraz większe i wyższe



3-po nocach marzył o religii państwowej i państwie wyznaniowym


żeby kapłanów sobie kupić



1-to człowiek jest nadal własnością siebie, czy już państwa



2-jeśli musi pańszczyznę odprowadzać



POPIEL [poczerwieniał ze złości]


-moje małe myszki, ja dla dobra ogółu....



MŁODZI RAZEM-królu



[i skandując]


-jedna partia


i jedna religia


jeden wódz


i jedna waluta


1-monopoliki na wszystko a na końcu stoi urzędnik króla i pociąga za sznurki pułapki, mówi wejdż mi tu myszko do środka, tam na


ciebie czeka serek


2-Ale myszki nie są głupie


3-Kto obiecał że sie nie oprze, i nie będzie jak Popiel II



POPIEL-człowiek słaby jest


MŁODZI RAZEM-raczej chyba wygodny i leniwy



POPIEL [tupiąc] -bo kotem was poszczuć każę



MŁODZI RAZEM-a my ciebie podgryziemy w twojej wieży



POPIEL- naczelniku,[krzyczy, i za chwilę wyciągają telefon dzwoni]


-mogę prosić...



TAJEMNICZY GŁOS W SŁUCHAWCE-jest na tajnym zebraniu



POPIEL-no dobrze związkowcy mnie prosili, dwór naciskał, doradcy sugerowali,że dzieciom swoim przyszłość zabezpieczyć chcą, to chyba nie grzech



1-ale cudzym kosztem?


Popiel pada na fotel tron zmęczony i nakłada sobie koronę aby dodać powagi, wachlując się przy tym kartką papieru


POPIEL-ach czemu myszki w wieży mnie dręczycie, Popiela swojego króla


Przecież nie jestem najgorszy


Modzi wychodzą z wieży a Popiel zapada w drzemkę na swoim fotelu-tronie




-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


SCENA NASTĘPNA



Pokój dzieci



[Młody Popiel śpiewa,marząc o Goplanie, -przygrywa sobie przy tym na gitarze


Siedzi na stołku z jedną nogą podwiniętą, o drugą wspiera gitarę]




-Dziewanna


[słychać pojedyncze akordy]


Dziewanna to nie jest lilia złota,


tak jak Marzanna nie jest


kukłą jakąś paloną na wiosnę


Dziewanna jest jak poświata


ma zapach, a na tle bogiń wodnych,


wygląda jak kwiat,który


w uśmiechu rozchyla nocą kielich ust


Nie znają jej zdziczali mieszkańcy


krainy neolitu,


kamiennych martwych osiedli, pełnych widm wieczorem


i strachu zamiast tajemnicy,


zdziczali, bo zamknięci w swoich kamiennych budowlach,


tak nielubianych przez słowian



[tu chrząka, i po chwili przerwy śpiewa dalej]



Od miasta Złociniec


aż po rzekę Świsłocz


mieni świat,


-bo przecież świat ze światła jest i każdy to wie


Dziewanna idzie,a po niej Dewalela,


gdy już jest cieplej


i można budować gniazda


Ale neolityczni tchórzenie myślą o ptakach i o gniazdach


Myślą tylko


o swoich ołtarzach, i o ofiarach


jakie na nich składają


złym bogom


MŁODA KRÓLEWNA POPIELÓWNA


[wchodząc zaskakuje brata]


-czemu poemat o Dziewannie śpiewasz. To nie wiosna przecież, ale jesień póżna,bo liście z drzew spadają.


Już wiem, ty się w Goplanie kochasz



POPIEL-wy tam dzieci zamiast przekomarzać się myślcie lepiej, gdzie możemy teleportować się, w jaki wymiar przenieść, gdy królestwo padnie pod naporem wroga, choć oczywiście jestem pewien że nie



-BLIŻNIĘTA KRÓLEWSKIE RAZEM-


w najgorszym razie dojeziora pójdziemy, do królestwa Goplany, magicznie ukrytego aż do czasów lepszych, kiedy umysły ludzkie rozjaśnią się


KRÓLEWNA-a do tego potrzebują ognia więcej w sercach


POPIEL-a więc posiedzimy trochę tam, tysiąc lat albo dwa, jak wojska Chrobrego w górach


-wygląda na to że tak


KRÓLEWICZ-tak kwiaty rosną pod wodą, lilie złote i czerwone róże, i dziewanny co teraz nie w modzie


KRÓLEWNA-muszę wam wyznać że do ruchu obrony dzikich zwierząt wstąpiłam


KRÓLEWICZ-ach jak romantycznie się zrobiło,


KRÓLEWICZ-ty pewno będziesz ożeniona ze starszym synem Piasta


KRÓLEWNA- ja nigdy, wole do królestwa magi i marzeń, jak Goplana i Wenda


KRÓLEWICZ -Weneda chyba


POPIEL-dzieci nie czas, muszę wracać bo Wieszcz podobno wizję znalazł. Urząd wzywa


BLIŻNIĘTA KRÓLEWSKIE RAZEM -chyba urząd rodzicielski


KRÓLEWNA [na koniec]


-Pąpiel lub Bąbiel,to samo co bąbel, bańka powietrza i schowamy się w takiej bańce jak przegramy na czas jakiś



KRÓLEWICZ-żeby siły nowe złapać i oddech


OJCIEC I CÓRKA RAZEM-właśnie


[Ojciec wychodzi]



scena kolejna



[tymczasem w środku głównej komnaty królewskiej], towarzystwo siedzi przy kolacji, czekają na Popiela, gdy Popiel wchodzi i siada cichną głosy,



pojawia się muzyka]



Wieszcz-


[monodeklamuje w wizji]


-Fabryka


Choć pokaże ci wielką fabrykę

przemieniają w niej myśli ludzkie,


umysły ludzi, serca ich,

i duszę


Macki meduzy zakończone są

telepatycznymi przekażnikami informacji

i rozchodzą sie

w wielu kierunkach


niby pajęczyna oplatają świat

naszej globalnej wiochy


Bestia o wielu głowach

mówi do ciebie z różnych miejsc

jednocześnie


i ma wiele twarzy

stosownie do upodobań i gustów


Gdy zanikają uczucia, lub brakuje myśli

wielka fabryka procesu transmutacji

podrzuci ci je

z radością

mogą przecież produkować nastrój

w dowolnych ilościach


Tam w tajemnych labolatoriach

ukrytych przed ludzkim wzrokiem

naukowcy niby Mefisto, chcący stworzyć

z żywych ludzi Golema lub kukiełkę


mixują embriony

bo człowiek nowej ery jest potrzebny

całkowicie plastyczny i uległy


W piwnicach i pokrętnych labiryntach swoich ciemnych umysłów

robią niealchemiczne teatrum


łączą komórki zwierząt i ludzi

chcąc wyhodować hybrydy


Kontrola urodzin

kontrola życia

kontrola własności

kontrola twoich dzieci


w szkole powszechnej

i przymusowej


kontrola zdrowia

wydatków i dochodów

powszechna redystrybucja dóbr


psychouprawa hodowla ludzkiej rasy

jako doskonałych robotów

należących do państwa a więc pańszczyznianych


tu Bestia robi grożną minę

i mówin ie pisz zbyt wiele o tym

ale święty Jan kiwa głową że tak


konkluduje: najwyżej narazisz się arcykapłanom

ale pisz o tym śmiało,


-to ten sam wspaniały Jan

którego pamiętam przecież

z czasów męki pana Jezusa


a widzieliśmy się jeszcze pare razy

przez te tysiące lat

słychać hałas, to odgłosy armii Piasta szturmując bramę przerywają w wizji Wieszczowi


[muzyka, minutę lub dłużej]

WIESZCZ- uuuuu, -dajcie mi kawy,


ale jestem padnięty


POPIELÓWNA-tatko,ja nie chce żeby tak było


KRÓL POPIEL-i obiecuję ci że nie będzie


SKIERKA- na nas już czas, musimy do krainy Goplany


[znikają wszyscy,


przez wyłamane drzwi wkraczają pierwsi żołnierze armii Piasta]



KONIEC .


grudzień 2008



autor Zee Jop


"CYBERIUS"




Wydawnictwo eArt


kwiecień 2009





@ @ @ e'kopy eArt @ @ @



blog autora: http://art-jop.blog.onet.pl

strona autora http://libertaria.eu


freeBooki eBooki http://freebooki.cba.pl

http://officyna.cba.pl

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------




------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

off i cyna


--------------------------------------------------





____________________________________________________________________________________________________________________________




Bogislaw XIV



autor:


Zee Jop "Cyberius"


wydawnictwo eArt


__________________________________________________________________________________________________________


osoby dramatu:


KSIĄŻE BOGISLAW


WALEK SZMALEC


głupawy WOJTEk WOJTER [nazywany Wolterem] WOLTER


ŻOŁNIERZE


JESOBEL


SYDONIA


ANIOŁ


i INNI



SCENA PIERWSZA