eArt.cba.pl
strona domowa Cyberiusa opowiadania

Witam
na mojej stronie domowej. Krótką notkę na mój temat znajdziesz tu
dookola mnielub na
stronie fotoWelcome page -
other languages witam
Do
rzeczy: przedstawiam kolejne opowiadanie napisane tej wiosny,
właściwie to najstarsze z nich
Wielki Brat
Monopoli
autor opowiadania Cyberius
Zaczęło się niewinnie. Najpierw były
te wybuchy wulkanów na Wenus. I zaraz po nich, zaledwie kilka dni
później pojawiły się jakieś dziwne plamy na Jowiszu. Naukowcy
oczywiście udawali że niczego takiego nie widzą. Dopiero
informacje jakie przedarły sie do publicznej wiadomości dzięki
internetowi, sprawiły że ludzie mogli się o wszystkim dowiedzieć.
Nic dziwnego że politycy i ci którzy za nimi stoją tak bardzo
chcieli zdelegalizować internet, a przynajmniej choć trochę
ocenzurować go. Cenzurze nadając nową treść. Oczywiście
"słuszną" i "szlachetną". Większość jak
zwykle i tak by w ich oszustwa uwierzyła. Jak zwykle, i po raz
kolejny. Ponieważ czasami odnosi sie smutne wrażenie że większość
niestety nie myśli..
EWOLUCJA TRWA A NAWET SIE POGŁĘBIA
-
krzyczeli bezsensownie biegając w kółko na zbyt wąskim dla nich
chodniku, na którym nie starczało już dla nich miejsca. I
następnie na ulicy, bo samochodów w tamtych czasach jeżdziło po
ulicach naprawdę niewiele. Gdybyś tam wtedy akurat przypadkiem
stał, to mógłbś zobaczyć ich blade twarze z lekko szarym
odcieniem skóry, spowodowanym zapewne niedożywieniem, brakiem
świeżego powietrza i niezbyt higienicznym trybem życia. Nie, nie
byli zbyt groźni, raczej typowi. Jedni byli zbyt otyli a inni znowu
za chudzi. Nie przypominali więc swoim wyglądem antycznych herosów.
Tacy zakompleksieni "zwyklacy" którzy mieli pałki i mały
kawałek władzy w dłoniach. Ale nie rób sobie nadziei, ludzie
słabi bywają bezwzględni i bezlitośni wobec bezbronnych na
których mogą bezkarnie wyładować swoje kompleksy.
Biegali
więc niezwykle ożywieni jak po prochach, w tych swoich dziwacznych
szarych mundurach, a na wielkich bilbordach przymocowanych do ścian
kamienic widniały w szarzejącym się od zmroku mieście migające
pulsującym światłem napisy
Ewolucja trwa nadal, a jej proces
pogłębia się,
albo
wrogom poprawności politycznej i
korektywności społecznej mówimy twarde NIE!!!
lub
kto nie
jest za wspólnotą finansów wszystkich płatników podatków
ten
jest przeciw nam !!!
czy też
Wrogom społeczności
komunitarnych mówimy krótkie NIE
Najważniejszym jednak, tak
zwanym pierwszym przykazaniem nowej bibili planety było
hasło:
"Pieniądz komunia nowych czasów ma łączyć a nie
dzielić nowego człowieka, uczynionego dla panów stworzenia
wszelkiego i będącego przecież ich dzieckiem. Bo co cesarskie ma
cesarskim być i cesarskim na wieki pozostać* Pośrednikiem pomiędzy
panami stworzenia a człowiekiem jest kapłan i on to objawia wolę
panów stworzenia swym dzieciom..."
W podtytule: żadnych
odrębności szarzy mali ludzie, kosmos to rzecz wspólna, a
przedmiotem troski "wszystkich" -to znaczy tak naprawdę
rządzących- jest każdy człowiek.No bo władza już tego pilnuje.
I władza tego niestety pilnowała, a jeszcze bardziej jej
przedstawiciele w granatowych mundurach o wiele bardziej
niebezpieczni od głupawych i powszechnie wyśmiewanych w kawałach
szaraków zwanych także pałkarzami. "Czarne psy" to było
dopiero! Na samą myśl o ich niejednemu cierpła ze strachu skóra
na plecach. Ale tymczasem na widok biegnącej grupki "szaraków"
przywarli do ściany i poczekali przyciśnięci do muru, kiedy tamci
miną ich i pobiegną dalej. Niebezpieczeństwo po chwili minęło. I
On razem z Eą szli głowną ulicą miasta dyskretnie trzymając się
za ręce.Nie wcale nie dlatego że się wstydzili siebie, albo że On
był od Ey o dziesięć lat starszy, i to prawie co do dnia. Ale
dlatego że wszelkie próby oddzielania się jednostki, lub dwójki,
czy też większej grupy osób stanowiącej rodzinę albo jakikolwiek
inny związek mogło sie nie dobrze dla nich skończyć. Każdy kto
spróbował się wychylić ponad powierzchnię Globalnej Zupy musiał
liczyć się z kosekwencjami swojego postępowania. Podobnie było z
odłączaniem się. Musiałeś wtedy uważać, i udawać że nic cię
nie różni od innych i stale być na czasie, uważnie obserwując
jak zmieniają się mody i trendy.
Wiedzieć kto kim jest
i kto z kim przeciw komu trzyma. Czarne psy na przyklad podlegały
bezpośrednio pod Ostatniego Purpurata. Purpurat ostatnim był tylko
z nazwy bo naprawdę sprawował nieograniczoną władzę nad tak
zwanymi "sługami ducha" najwyższej kasty, ważniejszej
nawet od "Sług Wiedzy" chodzących w jaskrawo żółtych
szatach z wyszytymi na piersi pięknymi książkami w kolorze
błękitnym, mogłeś też ich czasem zobaczyć jak przechadzali się
z butnym wyrazem twarzy po ulicach, którym wtedy każdy musiał
ustępować miejsca na chodniku gdy obok niego przechodzili
bezczelnie rozpychając się. I oczywiście "Sług Ciała"
mniej ważnych, prawie że już szaraków, w swoich przypominających
płócienne worki byle jakich szatach. Nad Sługami Ducha byli
jeszcze ludzie z "Najwyższej Kopuły" czyli Dostojni
Panowie Pieniądza, przed kolegium których stawał Ostatni Purpurat
i podlegający mu Ciżemkowy Synod Sług Ducha, ale o tym wiedzieli
jedynie nieliczni. Ktoś może zapytać dlaczego? jeśli prace w
Ogrodzie nad nowym doskonałym człowiekiem posuwały sie cały czas
do przodu. Dlaczego istniała kasta Sług Ciała? Nikt nie wie. Więc
spróbuje sam na nie odpowiedzieć. Myślę że z próżności.
Ważnych stanowisk zwykle nigdzie nie wystarcza dla ludzi o wielkich
ambicjach i próżności, mnorzą więc ponad konieczność coraz to
nowe puste byty dla swoich przyjaciół, kuzynów i krewnych, zeby
zaspokoić ich puste ego. Albo po prostu kupić. "Czyń sobie
ziemię poddaną" -takie było ich główne życiowe przesłanie.
Jeszcze kilka zdań o wspomnianym przed chwilą Nowym człowieku
Doskonałym. Doskonały został świetnie przerobiony genetycznie i
idealnie zaplanowany do wykonywania swojej robotycznej powinności
zwanej na planecie "posługą". Widzieli takiego w
planetarnej telwizi, podczas wieczornego wydania info. On doskonale
to pamieta Nowe geny i zablokowane receptory w mózgu odpowiadające
za wolę życia, niezależnośc i samodzielne myslenie. Ea się wtedy
bardzo przestraszyła. Przestraszyła sie tak jak nigdy. - Nie
wybaczę im tego - pomyslał, a może powiedział do niej głośno
Gdy tylko wrócili do swojego niewiekiego domu, a właściwie
mieszkania w małym dwupiętrowym betonowym i prawie kwadratowym
szarego koloru bloku, natychmiast, nawet nie zdejmując butów ani
kurtki, wziął do ręki książkę i zaczął ją nerwowo czytać.
Robił tak zawsze kiedy chciał się uspokoić. Dziwne myślał, Ea
uspokajała sie poprzez intensywne ćwiczenia fizyczne i wysiłek, a
on poprzez czytanie. A więc podszedł szybko do pólki z książkami.
Książek na niej leżało bardzo niewiele, zaledwie tyle ile można
było po usłyszeniu dzwonka albo gwałtownego stukania do drzwi
zapakować szybko do plecaka, a następnie spróbować jeszcze uciec
przez okno. Mieszkali zaledwie na pierwszym piętrze, i nie było by
to zbyt trudne. Leżała tam na półce między innymi "Księga
Upadłych Cywilizacji", "Ksiega Ruin", i jeszcze
kilka. Jak by po niego przyszli wrzucił by je razem z płytkami do
małego czarnego plecaka i wyskoczył przez okno, myślał. Chociaż
wiedział że Ea zrobiła by to szybciej, a on znając swój
charakter stałby w miejscu przez długą chwilę nie mogąc podjąc
decyzji w sposób wystarczająco szybki. Na tyle szybki żeby nie dać
się złapać i ocalić swoją skórę. Wybrał tą druga i zaczął
czytać po chwili zapomniał o wszystkim, zapomniał nawet o herbacie
czekającej na niego w kuchni, którą zrobiła Ea, a która w
miedzyczasie stygła i robiła się coraz bardziej zimna, zapomniał
nawet o kolacji. Co bardzo denerwowało czekającą na niego w kuchni
Eę.
Księga Upadłych Cywilizacji
Jakbyś
spojrzał na nią biorąc ją wcześniej do ręki, to na pewno
zauważyłbyś że księga była dosyć grubawa, bo na oko miała
jakieś czterysta stron z okładem, a w dłoniach poczul jej cięzar.
Uczyniona zapewne dawno temu, z taniego papieru w mocno
podniszczonej, i wybrudzonej miękkiej okładce. Nazwisko autora
niestety już dawno zostało zatarte, przez setki przeglądających
ją i najpewniej także czytających ludzi. Dobrze że przynajniej
kolory stron nie są jaskrawo białe, a litery zbyt małe -pomyslał
On. Po krótkiej chwili namysłu otworzył księgę na stronie
dwudziestej siódmej. Tak znał ten tekst prawie na pamięć, ale
jakby nie mógł w jego prawdziwość uwierzyć, i czytał go po raz
kolejny. Z kuchni natomiast dobiegało głośne trzaskanie garami, to
rozzłoszczona Ea manifestowała swoje niezadowolenie, ponieważ
uważała że znowu o niej zapomniał.Przejdżmy jednak do księgi i
zobaczy co takiego przykuło w niej uwagę Onego.
Nie wiem
dlaczego, bo niczym przecież się nie zasłużyłem, choć
usiłowałem wiernie wykonywać wszystkie polecenia mojego pana i
służyłem mu jak tylko mogłem. Chociaż mam świadomośc że
czyniłem to zapewne jako zwykły i przecietny sługa, jakich miał
na pewno wielu. I robiłem to wcale nie lepiej od innych. W każdym
razie wybrał mnie i to mnie powierzył zadanie, a ja mam świadomość
jaka odpowiedzialność na mnie od tej chwili ciąży i że nie mogę
go zawieżć. Ten ciężar czasami mnie przygniata, a waga
powierzonego zadania paraliżuje moją wolą i osłabia siłę. Ale
do rzeczy:
-otóz muszę wam wyznać że otrzymałem
odpowiedzialne zadanie przekierowania nowego niebezpiecznego ruchu
tak aby służył naszym panom jak to jest zawsze, zamiast
niepotrzebnie siać chaos i bałagan w Imperium. Wcześiej
próbowaliśmy go zgodnie z wypracowanym modelem działania
zniszczyć, ale niestety gdy to pomimo znacznych wysiłków
czynionych z naszej strony nie przyniosło oczekiwanego rezultatu,
zmienilismy metodę działania i próbowaliśmy wtedy rozsadzić ruch
od środka. Ruch jednak rozwijał sie coraz szybciej i gwałtowniej,
a wszelkie represje sprawiały że potężniał każdym dniem,
zupełnie tak jakby puchł. Dostałem więc zadanie żeby wniknąc w
jego szeregi, zyskać zaufanie tak zwanych dołów jak i elit, a
następnie wspólnie innymi towarzyszami zneutralizować, i
przekierować jego idee, i cele tak aby pracowały dla nas. Nie nie
dla mnie ani dla mojej rodziny, bo załóżmy że ją posiadam. Dla
nas to znaczy dla rodów Wielkich Panów kierujących imperium. Bo
imperium to zarządzające nim stare wielkie rody, a pusta i prózna
chwała jest dla biedoty płacącej na naszych potężnych panów
podatki i ginących za imperium daleko poza domem na pogańskiej
obcej ziemi. Nie jest to nic niezwykłego. Nic a nic. My robimy tak
od tysiącleci. Bowiem jedni są po to na tej pełnej łez i
cierpienia ziemi aby ciężko pracować, jeszcze inni żeby rządzic,
a tacy jak ja żeby pilnować tego interesu aby wszystko poruszało
się swoimi torami jak w greckich świątynnych mechanicznych
maszynach .Zawsze się pojawiali i zapewne będą pojawiali dopóki
świat istnieje a nad nim świeci dające życiodajne promienie
słońce, ludzie którzy buntować się będą w taki czy inny sposób
przeciw tej niewątpliwej niesprawiedliwości. Bo nikt przecież przy
zdrowych zmysłach nie twierdzi że to jest dobre. No chyba że jest
pozbawiony moralności, lub ma problemy z właściwym osądem
sytuacji.Buntownicy zawsze będą tworzyli nowe systemy społeczne,
idee, ruchy religijne, i próbowali nas przechytrzyć, a my będziemy
robili to samo, tylko że w odwrotnym kierunku.To znaczy będziemy
deszyfrować ich teorie czyli po prostu odmieniać ich znaczenie niby
ubranie przewrócone na drugą stronę czyli na tak zwaną nice.
Przekierowywać albo niszczyć -w zależności od środków jakie
musimy na to zużytkować bo na wszystko próbujemy patrzeć z
racjonalnego punktu widzenia, analizując wcześniej na ile nam jakaś
nowa idea szkodzi, i czy może się nam do czegoś przydać. Jest
jednak jedna mała róznica, my a dokładniej ludzie w interesie
których działały, aha co to ja miałem napisać. Już
przypomniałem sobie, mamy gromadzone od stuleci środki, budowane od
pokoleń sieci powiązań i siatki płatnych agentów w których
procesja przechodzi zwykle z ojca na syna, i z matki na córkę. Wiec
oni wymyślają coś a my zaczynamy kombinować jak może dla nas ich
pomysł pracować. Bo wszytko użyte w odpowiedni sposób może mieć
sens. Zależy tylko kto tego używa, w jakim celu i co najważniejsze
jakie ma możliwości, czyli krótko mówiąc czym dysponuje. Na
starość zrobiłem się niestety bardzo gadatliwy, a moja zwięzłość
i prostota wypowiedzi znikła. Proszę więc o wybaczenie
schorowanemu starcowi za to że ma okazję się przed kimś wygadac.
Może ten człowiek do którego pisze jeszcze nie urodził się, ale
ja niewątpię że moje słowa przeczyta.
Potężni sa nasi
panowie. Zawsze zanim wzniosę puchar starego dobrego wina do ust tak
o nich myślę.A od kiedy fenicjanie połączyli się z rzymskimi
imperatorami i zacząli współdziałać stali się jeszcze
silniejsi. Co? Że powiecie, że imperium upada? Że biedni
biednieją, a ci którzy mają pilnować bezpieczeństwa słabych
kobiet i dzieci, za pieniądze wcześniej przymusowo skonfiskowane
przez poborcę podaktów nie robią tego.Taki widać jest los tego
świata. A panowie mają tyle złotego pieniądza, prawdziwego nie
fałszowego jak w monecie dla ludu, że dogadają sie z nowymi
cesarami bez problemu. Jeśli nie, to zastapią ich innymi ceasrami
-bardziej skorymi do współpracy.. . Ludzi także zastąpią a jeśli
zajdzie taka potrzeba to sprawdzą z odległych egzotycznych krajów,
chodzi tylko o środki, o minimalizację środków. Ten bowiem kto
potrafi racjonalnie nimi dysponować i kontrolować nieustannie
wydatki, a także co najważniejsze minimalizować je jak wspomniałem
przed chwilą, potrafi nie tylko utrzyać władze, ale nawet osiągnąć
dominację nad swoimi sąsiadami. I robic to powoli, krok po kroku,
systematycznie a nie chciwie i łapczywie. Z poykania bowiem całych
kęsów jedzenia nic dobrego wyniknąć nie może. Tak robią jedynie
biedacy i głupcy któryh mamimy. Kęsy należy gryżć dokładnie i
przeżuwać uważnie w ustach -a następnie powoli je trawić. Tak
aby przynosiły naszemu organizmowi pożytek, zamiast choroby.
Głupiec potrafi wszystko obrócić na swoją niekorzyść, podobnie
jak mądry potrafi sprawić żeby każda rzecz rzecz jaka się
pojawia pracowało dla niego. Tym się róznią od siebie.
Odłożyłem na chwilę papier i pióro bo poczułem sie
zmęczony pisaniem, My starzy chociaż życia mamy coraz mniej robimy
wszystko jakby wolniej ale za to bardzo dokładnie. Chcemy zrobić
jedną rzecz, powoli a dokładnie. Młodzi przeciwnie, zachowują się
tak jakby mieli za chwilę rozstać się z tym pełnym troski i
wiecznych utrapień światem i pozostawić go na zawsze. Dlatego
wszystko chcą powiedzieć natychmiast, nie znoszą czekania i nie
cierpią żadnej zwłoki. Są niestety bardzo niecierpliwi. Gdybyśmy
mieli ich energię, a oni naszą wiedzę i doświadczenie. Ale tak
niestety nie jest. Jest tak jak ma być, ponieważ Bóg wiedział co
robi taki właśnie stawarzając świat , a my musimy domyślać się
dlaczego. Bo że jakiś sens w tym jest, to rzecz pewna a nawet
niewątpliwa. Niestety pomimo wieku i srebra jaki przypruszył moje
włosy nie wiem jaka. Mogę się jedynie domyslać. Tu pozwólcie
proszę, że dodam mały, od autorski wtręt. Być może czytelnicy
są odrobinę zdenerwowani faktem że nasi bohaterowie czytają sobie
książki i jakby nic robią herbatki, a akcja opowiadania tak powoli
biegnie.
- On posłuchaj mnie. Czy ludzie należą do
siebie - zapytała Ea, wchodząc bezszelestnie do pokoju - a
konkretnie chodzi mi kochanie o to czy są własnością siebie
samych - skończyła stojąc niepewnie w drzwiach, patrzac na niego -
Dlaczego mnie o to pytasz Ea? Odpowiedział odkładając książkę
na łóżko grzbietem do góry, tak aby mógł wrócić łatwo do
czytania kiedy tylko rozmowa pomiędzy nimi dobiegnie końca - No bo
widzisz myślałam że to jest takie oczywiste, nawet dla ludzi mało
rozgarniętych, ale dziś rano na targu kiedy robiłam zakupy,
wywiązała się rozmowa, i zauważyłam że te moje poglądy,
właściwe przecież, nie są wcale takie oczywiste, przynajmniej nie
dla wszystkich. Mało tego niektórzy uważali że ludzie wcale nie
należą do siebie, a dzieci nie są własnością rodziców. Kiedy
zapytałam ich czyje w takim razie są, odpowiadali że niczyje -
Zakończyła, patrząc uważnie w jego stronę - to właśnie dzięki
takim ludziom wprowadzono nowy powszechny porządek, oni byli tego
przyczyną, i zasiali nasiona tej choroby. Choć niby ze skutkami
takich błędnych poglądów walczyli. Mówili dzieci są niczyje,
albo człowiek nie należy do siebie, a potem się dziwili że nie
pytając nawet o zgodę matek dzieci szczepili lekarze i to takie
maleństwa, mające zaledwie kilka godzin noworodki, tymi świńskimi
truciznami. Albo kiedy zaczęli odbierać dzieci rodzicom podejrzanym
o zbyt maly współczynnik poprawności i lojalności wobec władz.
Tak samo jak zaczęli wbrew woli usypiać niepotrzebnych im już
ludzi. To wszystko przez nich - Komunizowali - przerwała mu Ea - Tak
w rzeczy samej, z tą tylko różnicą że oni wierzyli w jakiś
dziwny komunizm "szlachetny" To znaczy że można okradać
ludzi i naruszać ich własność i granicę ale w "zbożnych"
celach. Nic dziwnego - kontynuował, przypominając sobie o
niewypitej herbacie która stała na stole w kuchni - często ci
szlachetni głupcy bywają bardzo niebezpieczni, i wprowadzają zamęt
dzięki któremu mogą potem przyjść barbarzyńcy i zaprowadzić
swój porządek. Swój własny porządek, i dla siebie. Czy pamiętasz
jak było z podatkiem od ciepła, i tak zwanym ruchem alter, a potem
z poszukiwaczami spisków, i do dziś nie wiadomo, czy zostali
niejako wykreowani przez służby specjalne, czy tylko w odpowiednim
momencie zostali przejęci przez nie. -To byli ci sami naiwni którzy
wierzyli w rok 2012 i Nibiru - przerwała mu Ea, i oboje roześmiali
się. Po czym nagle spoważniał, to co stało się po słynnym roku
2012 wcale nie było śmieszne. On poczuł sie nagle zmęczony, a
własciwie znużony, choć w towarzystwie Ey mógł spędzić całą
wieczność. Nigdy jej o tym nie powiedział, bo nie chciał żeby o
tym wiedziała. Mogła by to przecież uznac za jego słabość i
uzależnienie od niej, a On chciał uchodzic w jej oczach za silnego
mężczyznę. Zresztą nie chciało mu się po raz kolejny o tym
gadać, nagle spojrzał w okno i przypomniał mu się dom rodzinny, i
czasy jego dzieciństwa na wsi. Tam kiedy wyglądał przez okno,
widział przez nie rozległe wzgórze, porośnięte zielenią, a
wszędzie, dosłownie na wszystkich drzewach śpiewały na wiosnę
ptaki. U dziadków w mieście było jeszcze ciekawej tam na wzgórzu
zupełnie naprzeciw ich okien stał stary zamek, a dokładniej jego
ruiny. Do tego stopnia pogrążył się marzeniach że zapomniał o
istneniu Ey. Jakby było tego mało to w tle słychać było
kosmiczną muzyczkę starożytnej kapeli "Sequential 3" i
ich kawałka "Radio Station" Muzyki zakazanej zresztą.
Czuł że powoli odpływa a Ea odpływała razem z nim, przynajmniej
od chwili kiedy usiadła obok niego na łóżku. W pokoju zrobiło
się ciemno, a oni bez słów słuchali muzyki i starych antycznych
brzmień. Potem przytulili się do siebie.
Piętnasty
czerwca roku xxx -według dawnego ziemskiego kalendarza.
Wstał
rano, dokładniej dziesięć po dziewiątej, a że od lat był
bezrobotny, jak wiekszość ludzi na planecie, to nie musiał się
donikąd śpieszyć. Dzień typowy i prawdopodbnie nie należy
oczekiwać niczego nadzwyczajnego. Na żadną z wysłanych info-netem
aplikacji znowu nie uzyskał odpowiedzi, wysyłał tego na setki, do
każdej z możliwych firm, a do niektórych chyba nawet i po kilka.
Następnie zajrzał do alter-netu podziemnej sieci miejskiej
nazywanej skrzynnką czarnej rewolucji, którą rozpracować chciały
służby od lat, a ona wymykała im się. W alter-necie nic
specjalnego nie było, skrzynka pocztowa, portal z ogłoszeniami,
podziemna stacja muzyczna i forum. Władze podejrzewały że ludzie z
alternetu nadają za pomocą kosmicznej stacji radiowej z jakiejś
odległej planety. Wnioskowały to po czasie ile trwało wysłanie
sygnału dzwiękowego i jego powrocie na ziemię. Ale czas też się
zmieniał. Być może więc piraci nadawali z jakiegoś starego
statku wędrującego po bezmiarach kosmosu, jaki zakupili za grosze
od armatora z innej galaktyki. Wylogował sie, ponieważ zbyt długie
korzystanie z altera było niebezpieczne, bo oni mogli cię
namierzyć. Umył się, przebrał, potem zrobił sobie kawę. W
miedzyczasie zauważył że nie ma Ey, pewno gdzieś wyszła
-pomyślał, chyba robi zakupy na targu. Do jednej dłoni wziął
leżącą na dywanie niedaleko łóżka książkę.
Po chwili
czytał ją oddając sie swojemu ulubionemu nałogowi. Okadka tej
książki była mocno zniszczona a tytuł napisany ręcznie
długopisem albo tuszem rozmazywał sie i powoli stawał nieczytelny.
I tak na popielatym tle w którego coraz głębiej wchodził prawie
czarny kolor brudu od obrzeży w stronę środka było chyba
napisane
Księga Ruin
Józefina Ryba piekna
młoda dziewczyna, a na dodatek wyjątkowo inteligenta -tu poproszę
o małę refleksję, czemu to w opowieściach, baśniach, życiorysach
ludzie szlachetni są także piękni w sensie piękna fizycznego.
Piękni, szlachetni i inteligentni, tak jakby człowiek dobry nie
mógł by być brzydki i głupi.
Więc Józefina była młoda,
piękna i inteligentna, choć nic o jej dobroci i szlachetności
serca nie wiem -ale pochodząca niestety z ubogiego domu- i Józefina
deprawuje rozkochując wcześniej w sobie królewskiego syna,
skrajnego religijnego fanatyka Delfina. Oczywiście proszę nie uznać
mnie za człowieka naiwnego a nawet pozbawionego rozumu, który
twierdzi że piękna Jóefina tak odrazu z małej wiejskiej chatki
trafiła sobie niby przypadkiem, lub idąc wieczorem na spacer, do
królewskiego domu i tam spotkała na schodach przechodzącego
właśnie przypadkiem Delfina. O tak wcale nie było. Musiała wiele
znieść, a od wiejskiej ubogiej chałupki do pałacu droga była
daleka. Wiodła mianowicie poprzez poprzez karczmę, bezdomność, i
krainy niemałej rozpaczy pełne niewymownego cierpienia aż do
owczarni potężnego Kardyała. Wkrótce zapomina o swoim celu, mała
przecież użyć jedynie środków do osiągnięcia zwycięstwa nad
wrogim stronnictwem ludzi w których rękach wtedy była. Mówiąc
krótko używali jej do swoich celów, jako zręcznych środków, a
ona niby przynęta na niewidocznym haczyku miała sprawić żeby
niczego nieświadoma ofiara połknęła ją. Oczywiście pisząc
połknęła mam na myśli że dała się uwieść, bo przynęta tak
naprawę miała panować nad swoją ofiarą i zawładnąć nią,
-oczywiście dla celu w jakim działała i dla zleceniodawców, a nie
dla siebie.... Niestety nie da sie całkowicie zaplanować
przyszłości i nie można do końca kontrolować pocesów jakie
nawet najświetniejszy architekt zaplanuje. Tak stało się też z
piękna i biedną Józefiną. Życie w pałacu było dla niej
przynetą której nie mogła się oprzeć miało bowiem dla niej co
trzeba niestety przyznać, i na dodatek po latach nędzy, poniżenia
i upokorzeń swój smak. I nie mam na myśli tylko pięknych
olśniewających strojów, fantastycznych zapachów i
wszechwidocznego luksusu z bogactwem najpiękniejszych dźwieków i
melodii wykonywanych przez najlepszych dworskich muzyków.
Najładniejszych obrazów malowanych pędzlami najlepszych mistrzów.
Najbardziej wyszukanych koli diamentowych, owoców leżących łakomie
w srebrzonych paterach na stołach, sukni, pierścieni i mieniących
się wspaniałym blaskiem kamieni szlachetnych. Posiłków od których
niejeden mógl naprawdę sporo przytyć, pięknych nakryć stołowych
i zastaw, młodych przystojnych kawalerów, dam dworu, psów gończych
i szybkich koni
Wszystko zmienilo się. Ci którzy bezkarnie
obrażali ją po nocach przed oberżą dziś wystraszeni w napięciu
oczekują jej rozkazów, a nawet mały grymas twarzy, lub
niepotrzebny uśmiech może zaprowadzic ich do najciemniejszych
lochów lub na szafot.Bo Ona wypełnia szybko ludzki los. Za pomocą
oczu kontroluje ich twarze a poprzez to ich uczucia i emocję. Za
pomocą świetnego słuchu, sprawdza czy w ich słowach nie ma ironi
lub drwiny. Nie ona nic nie mówi, i zachowując kamienną twarz nic
nie daje po sobie poznać. Jest bezwzględna i skrajnie
profesjonalna.
----------------------------------
* nowa
Biblia była przepisana z poprzedniej i stanowiła zaledwie jej
plagiat, stara oczywiście nie miała racji istnienia, każdy kto
twierdził że istniała był uważany za oszołoma. Panowie, lub jak
ktoś woli rasa rasa panów zakazali podstępnie uprawiać zwykłe,
naturalne rośliny, patentując jednocześnie kody genetyczne nowych
roślin i zierząt, jeśli chciałeś je na przykład uprawiać
musiałeś je od nich kupować, a czasami nawet otrzymywać zgodę na
uprawę lub [i] pozwolenie. Także niektóre narody dostawały
koncesje na ilośc kupowanej żywności. Nie muszę chyba chyba
dodawać że na całej planecie panował socjalizm i po wolnym rynku
nie było już nawet śladu.
Własność intelektualna
zakonserwowała nowy feudalizm, z całą jego klasą wasali, a nad
wszystkim stali bankierzy, uważani za panów nowego Stworzenia, albo
powtórzonego stworzenia. przedstawiani na świątynnych freskach z
tak zwanymi Kluczami Życia w dłoni. Oczywiście oszóstwo zostało
starannie zamaskowane, a jego publiczne ujawnienie groziło surowymi
konsekwencjami
- Hej chłopaku, chłopaczku hej - rzuciła do
niego przez otwarte drzwi Ea - ty się nawet przestałeś
gimnastykować, weż się może trochę za siebie? Czy też nie
-
Chciał powiedziec do niej - witaj kochanie, i pocałować ją w
policzek, ale powstrzymał się słysząc reprymendę z jej strony.
Chyba to zauważyła że chciał wstać, a potem zrezygnował i opadł
na łóżko - Zrozum musimy dbać o siebie, pracować nad ciałem i
umysłem żeby były sprawne i trzymać formę, wiesz że nie chodzi
mi o kaloryfer na brzuchu, który tak podobno lubią starzejące się
teściowe u swoich młodych zięciów - Niebieskie średniej długości
włosy zakrywały jej twarz gdy do niego mówiła, a opadły
częściowo zakrywając jej policzki, kiedy pochylała się aby zdjąć
swoje długie sięgające za kolana buty. Wyglądała naprawdę
pięknie. Wpadające przez okno pokoju światło padało na jej
twarz, i oswietlało ją, a z odtwarzacza dopełniajac scenę płynęła
muzyka Maurizio Micelego "Change Over" -oboje przepadali za
nią. Pierwszy raz gdy rozmawiali ze sobą on właśnie słuchał tej
muzyki, a ona przyszła do niego poprosić go aby ściszył muzykę
bo razem z koleżanką muszą się uczyć do sesji. Oboje wynajmowali
pokoje w jednym mieszkaniu. Tam też się poznali.
Pierwszy raz
umówili sie w kawiarni, ona tam przyszła razem ze swoją koleżanką
z pokoju pomarańczowołosą Iką, bo jak wyznała mu póżniej
-
trochę sie go bała - Wiesz - mówiła do Iki - ten facet jest
trochę dziwny i nie wiadomo czego się można po nim spodziewać,
więc może pójdziesz tam razem ze mną. Będę się czuła
bezpieczniej - dodała. Ciekawe co miałby jej zrozbić myślał
wtedy, gdy o tej historii usłyszał. I najważniejsze - po co ?
Dobrze, położyła się obok niego i zaczęła mu opowiadać co
robiła rano. - Wiesz co - mówiła mu rano - wstałam o szóstej,
zrobiłam sobie herbatę z owoców ziół i włączyłam mojąulubiona
muzykę, która razem ze światłem słonecznym jakie zaczęło
wdzierać do naszego mieszkania wypełniła je tak że zdawało mi
się że te dźwięki przmieszały się ze światłem i zapachem
owoców. A następnie zabrałam się za czytanie - Potem mówiła mu
jeszcze że chce więcej wiedzieć i dlatego czyta
Ea czytała
rano "Odwrócone dziesięć przykazań", de fakto zakazaną
ewangelię wszystkich buntowników planety, czytaną, kopiowaną, i
powielaną w każdy mozliwy sposób na całym świecie, mianowicie w
Warszawie, Łodzi, i w Krakowie, Mediolanie i Rostowie, małych
wsiach i średniej wielkości miasteczkach. Zapisaną ręcznie na
starych pożółkłych kartkach papieru wydartych z jakiegoś zeszytu
w linię.
ODWRÓCONE DZIESIĘĆ PRZYKAZAŃ
Najpierw
nie zabijaj.
NIE ZABIJAJ innych jeżeli oczywiście nie musisz
tego robić i istnieje jakieś inne wyjście z trudnej dla ciebie
sytuacji.
komentarz:
Oczywiście trudno oczekiwać że
człowiek napadnięty w nocy we własnym domu zamiast strzelać albo
ugodzić złoczyńcę nożem będzie się zastanawiał i rozważał
sytuację. Jeśli jest leniwy a na dodatek obojętny na los swoich
najbliższychco gorsza swój własny, czyli cierpiący na daleko
posuniętą martwicę ludzkich uczuć nazywaną czasami atrofią,
albo owładnięty strachem, nazywając go i ubierając w przeróżne
dziwne nazwy aby nie przyznać się do tego wstydliwego dla nie stanu
nawet przed sobą samym. Po prostu umiera ze strachu tak bardzo jest
nim sparaliżowany że bardziej się boi utraty akceptacji przestępcy
dla swoich czynów niż utraty życia albo zdrowia. Po prostu Nie
zabijaj siebie, miej choć trochę szacunku dla siebie. Bo jeżeli
żyjesz to znaczy że zasłużyłeś na to żeby żyć, i nie ma co
kombinować. Nie daj się także zabić innym. Nie trać instynktu
życia, ponieważ wielu głupców i oszustów będzie ci wmawiało że
zło jest dobre a dobro jest złe, i że żli ludzie mają prawo bez
konsekwencji mordować ludzi dobrych, a dobrzy nie mają prawa się
bronić żeby ich przypadkiem podczas obrony własnego życia nie
skrzywdzić. Nie daj się nabrać na te tanie sztuczki marnych
łgarzy. Dlaczego nie wolno niby zabijać morderców, a mordercy mogą
zabijać innych. Bo tak wymyślił sobie jakiś głupiec na
uniwersytecie, który pasożytuje na zabranych tobie przez państwo
pieniądzach, i zapełnia nudę wymyślając absurdalne teorie?
Zabijać siebie można zresztą także na różne sposoby.
Nadużywając alkoholu, i jedząc bardzo podłe jedzenie, a
także prowadząc nieracjonalny tryb życia polegający na
wyniszczeniu psychiki ludzkiej albo ciała. Podłe jedzenia, ciężka
ponad siły praca za marne pieniądze, i poniżające warunki życia.
Moja rada jest taka: Bądz chociaż trochę małym egoistom i miej
trochę szacunku dla siebie. A czasem pozwól sobie nawet na małe
lenistwo.
NIE KRADNIJ.
Nie pozwól się okradać. Każda
godzina twojej pracy jest godziną twojego życia jaką poświęciłeś
na wytworzeniu określonej ilości dobra, lub jego ekwiwalentu w
postaci pieniędzy. Twój czas jest także cenny pojmij w to końcu
że inni nie mają prawa okradać cię z twojego cennego czasu jeśli
ty tego nie chcesz, i nie musisz uczestniczyć, asystować im w ich
teatrzyku ponieważ masz swój własny.
Twój czas należy do
ciebie podobnie jak twoje życie, i masz prawo nim dowolnie
dysponować dopóki nie naruszać wolności innych.
Moja rada
jest taka:
Kochaj siebie samego. kochaj samego siebie. A jeśli
nie potrafisz to przynajmniej na początku polub siebie choć
trochę.
Nie mów fałszywego świadectwa przeciw
innym.
Mówiąc prościej po prostu nie kłam gdy nie musisz tego
robić. Nie zapomnij jednak o sobie, bo to dotyczy ciebie także. Nie
okłamuj więc siebie. Spędzać życie na kłamstwach mogą bogate
nieroby które nigdy w życiu nie musiały pracować więc się nudzą
i wypluwają z siebie swoje uczone wypociny . Pamiętaj że ciebie na
to nie stać.
Kochaj bliżniego swego,
a ja mówię najpierw
spróbuj pokochać choć trochę siebie zanim zaczniesz kochać
innych, a zobaczysz że nie jest to wcale takie łatwe. Na początku
może polub, albo przynajmniej zaakceptuj siebie jakim jesteś, potem
swoich najbliższych. Czy ty nie jesteś człowiekiem na Boga! I nie
masz prawa do szacunku? Może jesteś darmową prostytutką.
Rozumiesz to i mówisz: “Jestem sobą i mam obowiązki swoje” To
znaczy wobec siebie i najbliższych mi ludzi. Mojego świata,
widzianego przez okno. Wiem że Afryka jest ważniejsza, nie przejmuj
się. Oczywiście. Większości ludzi łatwiej jest godzinami płakać
nad losem biednych gdzieś na końcu świata niż w tym czasie zrobić
coś dla siebie lub swojej rodziny. Bo to przecież jest takie nudne!
Być tam nie tu, i potem a nie teraz to jest dopiero siedzenie z
głową zanurzoną w przyszłości i w innym świecie. Nie
powiedziałem wcale że marzenia są złe, albo może myślenie o
przyszłości i planowanie jej.
Nie pożądaj żony
bliżniego.
Takie nie modne dziś przykazanie, bo żeby uzyskać
sympatię wielu czytelników należało by napisać “pożądaj żony
wszystkich swoich bliżnich” przynajmniej te które ci się
podobają, i [nie] bliżnich bo bliżni to znaczy ktoś bliski, a na
szkodę osób bliskich nie działamy przecież. Nie daj się robić w
trąbę pod pretekstem czasem bardzo niewiele znaczących i pustych
słów. Bądż wyrozumiały, tolerancja jest najważniejsza, nie
krzywdż innych kiedy oni krzywdzą ciebie. Musisz się zachować w
dobrym towarzystwie. Pieprzyć te wszystkie kłamstwa. Człowiek
który występuje przeciwko tobie nie może być twoim przyjacielem.
To jest sprzeczne. Jak facet który rozbija twój związek z
najbliższą osobą, pielęgnowany przez lata, może być twoim
przyjacielem.
Najpierw na tyle mocno pożąda rzeczy które
należą do ciebie, tak mocno by potem je sobie “pożyczać”
Własność przecież wywodzi się z działania w czasie, a czas
ludzki przynajmniej w tym ziemskim żywocie nie jest przecież
nieskończony, ja powiedział bym nawet że jest deficytowy. I
wypływa z ciebie. Kradnie kawałek ciebie krótko mówiąc, albo
kawałek twojego życia jakie poświęciłeś na wypracowanie tego
dobra, lub jaki będziesz musiał poświęcić .
Pieprzyć
konwencje, zasrane dobre wychowanie, i wszystkie inne kłamstwa.
Najbardziej zaś kłamstwa przeciw sobie. Agresję przeciw sobie.
Gniew przeciw sobie. I wszystkie małe oszustwa jakimi się karmimy z
powodu umysłowego lenistwa każdego dnia.
Nie będziesz miał
cudzych bogów przed sobą.
Krótko mówiąc nie będziesz
wyznawał świata iluzji i mrzonek które zwyczajnie nie istnieją.
Wiemy że marzenia są czasami potrzebne. A nawet że tak czasami
odpoczywa umęczony umysł, a uszkodzony leczy sie. Marząc stajesz
się bliżej siebie. Ale nie myl jeśli możesz świata iluzji z
własnym życiem, i cudzych celów nie bierz za własne. Jeśli
jesteś denny i absolutnie pusty możesz robić co tylko chcesz, ale
do takich ludzi nie piszę tych słów. Wtedy tak, jeśli jesteś
głupcem absolutnym, możesz umierać za cudzych bogów, podczas gdy
ich twórcy zwieją akurat go Rumuni, jak to już kiedyś zrobili [
chociaż mieli nie oddać nawet jednego guzika, swojego prywatnego
guzika może faktycznie nie oddali ] Mówiąc inaczej oni po prostu
dadzą nogę. Kiedy ty będziesz cierpiał oni będą dobrze żyli w
Londynie, planując w kawiarni przy najlepszych cygarach kolejne
powstanie, w którym będziesz miał kolejną szanse polec za ich
bogów. Lub dla odmiany będą chcieli cię wysłać gdzieś do
środkowej Azji żebyś walczył z”terrorystami”
I jeszcze
jedno: Szanuj ojca i matkę. A ja powiedziałbym nawet żeby szanować
w miarę możliwości wszystkich. Oczywiście także siebie.
Przez
pierwsze trzy miesiące, nie wiedzieli oboje że drugie z nich należy
do partyzantki miejskiej. Ona nawet nie wiedziała że On należy do
podziemnego alter- netu, dał jej to niedawno do zrozumienia, ale nie
rozmawiali o tym więcej. Bo po co, miał w górnej kieszonce koszuli
małą tabletkę którą zawsze nosił przy sobie. Tabletka ta
resetowała umysł a dokładnie zamazywała pamięc. Nie nie byłeś
po niej rosliną jeśli o to ci chodzi, ale fakty z przeszłego życia
były na tyle niewyrażne że nie pamiętałeś żadnych numerów,
dat, a imiona i fakty mieszały sie ze sobą
Powiedział to jej
kiedyś żeby wiedziała, - jeśli zażyje tabletkę, i będą mogli
być razem. To znaczy nie zginie podczas wejscia służb, lub w
więzieniu gdyby go zatrzymali -
-Poniżej tekstu ktos zamieśścił
tajemniczy zapisek uczyniony zieloną kredką
SALIGIA
SIEDZĘ
OTO przy dembowym owalnym stole zupełnie tak jak siadywali przzy nim
starożytni, i układam pojedyncze puzle z napisanymi na nich słowami
w figurę
Na jednej z nich widnieje Superbia, przyporządkowana
jak wiemy Jowiszowi, a konkretnie jego ciemnej nocnej stronie jaką
należy na drodzę, a mowa tu oczywiście o idących scieżką,
rozpoznać i oczywiście porzucić, bo prawdziwe rozpoznanie łączy
się z rozmieniem, a zrozumienie z wyzwoleniem. Bo cóż co to za
zrozumienie które do nieczego nie prowadzi -chyba że to jest
zrozumieie idioty, nie mające żadnego znaczenia. W którym to
pozornym niby zrozumienia słowa przecież nie kształtują i nie
kreują rzeczywistosci a jedynie powiększaja zamęt i zajmują
niepotrzebnie miejsce w umyśle.Więc rozpoznać ciemną stronę
Jowisza to znaczy porzucić pyche i nadmierne przywiązanie do
koncepcji tyczących własnej osoby. Wiemy wszyscy że każdy jest
niepowtarzalny i wyjątkowy, ale naprawdę nie musi tego ciągle
powtarzać i pokazywać na każdym kroku. Pisze o tym bo może ktoś
w przyszłości wpadnie przypadkiem na moje zapiski i przeczzyta je a
nawet znajdzie chwilę czasu aby je przemyśleć, ponieważ nic nie
daje takiej satysfakcji jak przekazywanie wiedzy dalej.
System
podobny do dawnego naszego myślał On, my też zima mielismy gody,
kiedy siły dobra walczyły z siłami zła o Bramę Północną, i
był to czas kiedy pojawiała sie możliwośc przejęcia kontroli nad
nią. Latem dla odmiany te dwie skrajne siły walczyły zajadle o
Brame południowa zwana też bramą wyjścia do gwiazd, przeciwnie do
bramy północnej która miała być bramą wejścia lub przyjscia [
jakby ktoś nie zrozumiał poprzez bramą północna nazwywaną także
bramą materii przybywało się na ziemię, najcześciej w formie
narodzin, a południowa służyła do opuszczania planety dla tych
którzy kerowali się w stronę gwiazd, były także inne bramy
łącznie z bramą dla nieśmiertelnych, będących juz poza
uwarukowaniami świata materii ]
- Ea zobacz co tu mam -
wyciągając stary brudny zeszyt. I pokazał jej a konkrentniej
wyciągnął w jej kierunku jakiś nieziemko wybrudzony i poplamiony,
kieydś zapewne zielony zeszyt który tymczasem zdążył zmienić
kolor na mdły żółty a następnie robił sie coraz bardziej
szary.Na okładce tego zeszytu kameleona pełniącego rolę książki
ktoś napisał drukowanymi, mocno pogrubianymi granatowymi literami
tytuł.
Podręcznik deszyfranta. Ea spojrzała z widocznym
niesmakiem na zeszyt, a On nic sobie z tego nie robiąc zaczął go
przeglądać i po chwili powiedział - wiesz co przeczytam ci a
rozdział poświęcony uwagom o niebezpieczeństwach i zagraożeniaach
związanych z programami deszysfrującymi [tak były takie, to fakt
-przyp. autora ]
- O programach deszyfrujących świadomość
i związanych z nimi problemami -parę zdań - o przeczytał na głos,
a Ea myslała, to może być ciekawe dobrze że przynajmniej nie
muszę tego zeszytu dotykać. jest przecież taki brudny ,
-
Jak zapewne wiemy - czytał On - istnieje wiele systemów
deszyfrujących powstałych praktycznie we wszystkich kulturach i są
ich dosłownie steki. Z bardziej znanych wymienić można buddyzm i
antyczna gnozę mitrajską.
Podstawowymi pr oblemami jakimi możemy
spotkać stykając się z pr. de. Jest to że same mogą być użyte
do szyfracji świadomości jednostki, czyli mówiąc krótko
przejęte. Innym takim problemem jest to że osoba zdeszyfrowana może
sama ulec zaszyfrowaniu za pomocą tych systemów.
Generalnie nie
ma żadnych reguł, system deszyfrujący bywa często bardzo szybko
przejmowany
i zaczyna służyć stronie przeciwnej do kontroli i
powiększania zniewolenia. Przykładem takiego
jest na przykład
chrześcijaństwo o którym niektórzy sądzą że święty Paweł
otrzymał zadanie przekierowania wolnościowego ruchu tak aby służył
którzy mają władzę i pieniądze.- Ea w tym czasie zdążyła iśc
do kuchni i przynieść warzywa do zupy jaką mieli dziesiejsiejszego
dnia ugorować na obiad. Najpierw obrała marchewkę, następnie
zabrała się za pietruszkę. Wcześniej wrzuciła jeszcze do
uniwersalnego otwarza plików pochodząca z czarnego rynku wymiany
zupełnie archaiczną płytkę "Największe przeboje dubstepu
południowego Londynu" W pokoju rozległy się dźwięki starej
rytmicznej muzyki a On czytał dalej, jedząc jednocześnie kawałek
marchewki którą trzymał w jednej dłoni, bo w drugiej przecież
miał zeszyt - O tu zobacz, zobacz zobacz - mówił, a Ea myslała co
do cholery mam zobaczyć, przecież ty trzymasz zeszyt w ręku i nie
pozwalasz mi go nawet dotknąć chociaż prawdę mówiąc nie wiem
czy bym chciała, jest taki brudny - Niezłe Ea, niezłe, naprawdę o
patrz co piszą tu - i czytał głośno
Dlaczego o tym piszę,
przecież buntownicy są inteligentni a większość z nich
zdeszyfrowała się, lub nawet nigdy, nie dała się nigdy
zaszyfrować. I stąd te problemy niektórych z poruszaniem się po
„rzeczywistości" Pisze ponieważ sam uczestniczyłem w kilku
„programach” i zetknąłem się z wymienionymi wyżej problemami
osobiście, zarówno z własnym szyfrowaniem -przez siebie jak i
ponowną szyfracją w ramach programu deszyfrującego to znaczy
dekodującego z Matrycy - przerwał na chwilę czytanie i zamknął
zeszyt po czym odłożył g, a dokładniej położył na stole - jak
myslisz Ea - powidział czy my jesteśmy zdekodowani czy też
zakodowani jakimś bardziej subtelnym rodzajem programu. A może mamy
grać rolę buntowników bo według programu są i tacy?
- Nie
wiem On - odpowiedzaiła po namyśle - ja też myślałam o tym kilka
dni temu. Na pewno jesteśmy zapisani zaprogramowani za pomocą kodu
genetycznego, ale czy istnieje wpisany w nas drugi program tego nie
wiem. Jeśli nie wiesz co robić to rób dobrze. Tak mówiła mi mama
jak byłam jeszcze małą dziewczynką. Wiec nie mamy wyboru, róbmy
to dobre i właściwe w danej sytuacji - On wstał i zaczął chodzić
po pokoju - no chyba masz rację, musimy robić to co właściwe i
nie przejmować się niczym - Niemniej postanowili stworzyć maszynę
deszyfrującą. Mszyna ta działała za pomocą silnego pola na
świadomość człowieka który poddawał się zabiegowi
zdeszyfrowania. Blaszana nieca ciężka skrzynka wielości puełka od
butów. Musicie wiedzieć że Ea skończyła fizykę i psychologie a
On studiował przez elektronikę maszyn i miał na studiach zajęcia
praktyczne. Potrafił więc grzebać zarówno w urządzeniach
mechanicznych jak i elektronicznych. A z części znalezionych na
złomowisku za miastem zbudował między innymi maszynę do produkcji
prądu. Maszyna dawała prądu na tyle żeby starczyło im na
gotowanie, i ogrzewanie domu. Co ciekawe nie hałasowała wcale i
chodziła naprawdę bardzo cicho. jednak głównym konstruktorem
maszyny deszyfrującej byla Ea, a dzięki jej wiedzy zarówno z
psychologi jak i fizyki ten aparat zwany przez nich także maszynką
prawdy mógł powstać.On śpieszył sie bardzo bo czas pierwszego
ataku partyzantki miejskiej po latach przerwy zbliżał sie
nieuchronnie. Wsparcia miała im udzielić grupa cyberataku
"Kościuszko", uderzając wcześniej na system komputerowy
miasta i paraliżując go całkowicie. Oni mieli uderzyć na budynek
w którym mieściło sie centrum zarządzania systemów szpiegujących
ludność. Dwa lata zajęło im to, to czyli namierzanie miejsca
gdzie obiekt się znajduje. Atak mial być przeprowadzony w sposób
tradycyjny z udziałem bomb niszczących i zapających własnej
roboty. Po co to robią myślał, narażają swoich bliskich, a ci
dla których to robią nazywani przez nich "roślinami" nie
byli niczego świadomi."Roślinki" to także istoty czujące
i cierpiące, nawet jesli nie widzą za wiele co się wokół dzieje
i trzeba i pomagać, myslal On szukając argumentów
usprawiedliwiających jego działanie. Ni i własna wolność. My
przecież zwiększamy obszary wolności też i dla siebie.
- Ea
ja na chwile wychodzę - powiedział stojąc juz w drzwiach. - Wrócę
po południu -
Wrócił za kilka godzin, zmęczony i osmolony na
twarzy.Kiedy otwierał drzwi z kuchni dobiegł go głos Ey - wiesz co
kochanie? - Nie nie wiem - odpowiedział niepewnym głosem - Wiesz co
się stało? W mieście przestały działać telewizory.Wielki Brat
Monopoli stracił usta Nie działają juz od dwóch godzin. To jest
dopiero historia - Uśmiechnął się i nic nie odpowiedział. Był
bardzo zmęczony ale szczęśliwy. Nie działy nie tylko telewizory,
ale także jakby i w komórkach głosy dzwoniących do siebie ludzi
wydawały się wyraźniejsze..
inne prace autora dostępne w necie:
Dzienniki Emigranta
http://eart.cba.pl/dziennikiemigranta.html
pobyt
w UK, po hm... kilku latach. Jestem już chyba za stary żeby walczyć
z Homo Office i urzędami utrudniającymi życie ludziom.Dzisiaj po
dziesiątej mam spotkanie z urzędnikiem w sprawie ubezpieczenia
czyli tak zwanego inszuransu. Urzędnik pyta jedynie o to co
konieczne, nie zmuszając mnie do kłamstw, ani tłumaczenia się
dlaczego po tylu latach pobytu wUK, nie mam jeszcze inszuransu, ani
nie jestem zarejestrowany w HomoOfice. Po pierwszej jadę autobusem
do Chichesteru i rejestruję sie w mającej dobrą opinię wśród
polaków agencji First People. Po wypełnieniu formularzy dziękują
mi i niczego nie proponują. Idąc na dworzec nauczony doświadczeniem
że po rejestracji w agencji, jeśli od razu nie dostaniesz od nich
pracy to możesz czekać miesiącami albo i latami, dzwonię do...
i szkic "Opowieści Gandziaka"
http://eart.cba.pl/opowiescigandziaka.html
u
Gandziaka zamieszkał kot
W
Pewnym momencie zaczęły w domu Gandziaka dziać się dziwne rzeczy.
Mianowicie wieczorem ktoś zaczynał dobijać sie do drzwi, a
następnie szarpać gwałtownie klamką. Gandziak oczywiście nie
otwierał, ale tak na wszelki wypadek na stole w kuchni położył
sobie siekierkę. Po kilku dniach postanowił jednak zareagować, i
biorąc leżącą na stole siekierkę podchodził do drzwi, a
następnie je otwierał. Po drugie nikogo nie było. Trzeciego dnia
zobaczył kota, kot wszedł do środka i...został. Potem zobaczył w
jaki sposób kot otwierał drzwi, mianowicie wskakiwał na klamkę, i
wisząc na niej szarpał ją, jeśli były zamknięte robił to dotąd
aż mu Gandziak nie otworzył. Kot potrafił jeszcze kilka innych
sztuczek, otwierał sobie wodę w kranie gdy...czytaj
tu
KOMUNISTYCZNE DZIECKO
nie.
komunistyczne dziecko nie powinno słuchać kołysanek - mówił
zagniewany ojciec do żony a to go przestraszona słuchała - ani tym
bardziej śpiewać. Nie powinno także zajmować się sztuką w
przyszłości gdy dorośnie - Większość ludzi należących do
partii i pracujących w strukturach administracji wiedziała że jest
to kolejna partia władzy, i należy jakoś przeżyć, jego ojciec
niestety był komunistą wierzącym, i zalecenia komunizmu traktował
poważnie, a nawet wierzył w wychowanie, no raczej w wytresowanie
nowego człowieka, Tak się niestety złożyło że na tego nowego
człowieka został wytypowany jego syn...dalej
czytaj tu
Następnie ukonczone wiosną opowiadania poświęcone w większości tematyce trnshumanistycznej. Zbiór został wstępnie nazwany „Raportuj o zranionych ptakach” Czyli
Na pomoc Cyfronii.
To
było w ponurych czasach kiedy na planecie wprowadzono tak zwaną
własność intelektualną. Wkrótce opatentowano alfabet oraz cyfry.
Za każde użytkowanie alfabetu kazano sobie płacić i to słono.
Czytających i piszących ubywało więc z każdym dniem. Najpierw
upadły dzienniki. Wszystkie tytuły prasowe poleciały na łeb na
szyję. Poleciały na złamanie karku. Poleciały też wszystkie
banki. Potem upadły, tak gorliwie zachwalające prawa patentowe i
tak zwaną własność intelektualną stacje telewizyjne i rozgłośnie
radiowe. Jednak nie dało to nic do myślenia grupie biznesowej
stojącej za projektem. Oni szli za ciosem, i chcieli iść jeszcze
dalej. Ogłosili patent na słowa wymiawane przez ludzi. Od tego dnia
publiczne rozmowy stały się niestety niemożliwe. Ci bardziej
rozgarnięci porozumiewali się pomiędzy sobą za pomocą znaków.
Na
innej z planet zgłosili patent na geny i taki patent, co szokujące
otrzymali. Stali się więc dysponentami całego materiału
genetycznego na planecie i nie tylko że mogli dowolnie modyfikować
go, to jeszcze wydawali koncesje na prawo do uprawy roślin.
Oczywiście oni decydowali jaki typ nasion otrzymasz. I czego się
bardzo obawiali mieszkańcy planety, naturalne stało się
nielegalne. Jako rzekomo szkodliwe dla zdrowia, bo nieprzebadane i
będące nosicielami bakterii... czytaj
dalej tu