Przygody aktora Balladyna
autor Zee Jop
Cyberius
W niektórych stanach, komunistyczne władze ameryki wprowadzały absurdalne ograniczenia i restrykcję, podnosili też jeszcze bardziej podatki. Nie mogłeś już tam posiadać broni żeby się bronić przed bandytami, nie mogłeś nawet sobie zbudować domu bez pozwolenia na własnej ziemi. Ludzie czuli się marnie, jak nic nie warte najgorsze śmieci i chodzili sfrustrowani upijając się. I o to chodziło czerwonym rządzącym Ameryką żeby odebrać ludziom wiarę w siebie i ich wolność.
Ale on czułe się dobrze żeby nie powiedzieć świetnie. Zmywał z twarzy makijaż i zdejmował sztuczną przyklejoną przed nagraniem brodę. Gdyby jeszcze nie musieli jeżdzić na te cholerne nagrania do jakiś jaskiń i pustkowi gdzieś na zasr... koniec świata. I ten język którego nie znał,
Ale za to miał tyle kasy ile potrzebował, całą furę. Warunek był tylko jeden, nikt nie powinien wiedzieć co nagrywają. Jak mówiły mu służby:
-wymawiaj się chłopie jak możesz, a jak cię przycisną do muru powiedz że grasz w pornosach, albo reklamach. Jasne, czy my się rozumiemy. On odpowiadał chłopakom, że -tak chłopaki, co wy, przecież ja nic nie wiem i nic nie powiem-,
-no dobra-, mówiąc te słowa wybuchali śmiechem, -mamy nadzieje że będziesz siedział cicho, bo jak sprawa się wyda to- tu pokazywał jeden z nich taki gest przesuwania brzytwą po gardle. -i znajdą cie martwego, ubranego w stare szmaty jakie kiedyś niosłeś, na śmietniku koło przytułku-
Nie on nic nie powie, mogą być pewni, -myślał zmywając z twarzy makijaż, i zdejmując sztuczny nos, -nic nie powiem mogą być pewni- mówił półgłosem do lustra. Wyciągnęli mnie z nędzy, żeby nie powiedzieć z koszmaru, ze spania na ławkach i z jadania darmowej obrzydliwie niedobrej zupy w przytułkach-, i on, co miał by tak teraz rozwalić to wszystko, kiedy ma żonę, i dzieci. Dom, i wszystko co trzeba do życia noramalnemu człowiekowi. Teraz był wolny, na ile może być oczywiście wolny człowiek, ze wszystkimi swoimi uwarunkowaniami materialnego ciała.
Z rozmyślań wyrwały go krzyki
-Bel! gdzie jesteś chłopie, ile na ciebie mamy czekać- krzyczał szef ekipy, mamy cię tu zostawić na tym cholernym pustkowiu, na największym zadupiu świata?
-już schodzę, jeszcze tylko makijaż-
-możesz jechać w tych dziwnych łachach, i tak nas nikt obcy nie zobaczy w samolocie-
W końcu zeszedł z mała walizeczką i papierosem w ustach, marynarkę miał przewieszoną swobodnie przez ramię, - hej patrzcie to ten sam Bell Adyn nocujący po śmietnikach i bojący się rozmawiać z ludżmi, śmieli się koledzy. -Bell ale się wyrobiłeś krzyknął jeden z kumpli po fachu, normalnie nie poznajemy cię-
-W Klewkach ledwo łaziłeś, a pamiętasz pierwszy raz na pustyni w Arizonie, albo Nevadzie, która udawać miała Arabię, ciągle chuchałeś w ręce i podskakiwałeś z zimna.-
Lecąc samolotem pili drinki, i narzekali jak zwykle, że podatki i ceny rosną, że żyje się coraz biedniej , a władze karmią banki i budują coraz to nowe obozy koncentracyjne, wmawiając ludziom że to są zwykłe roboty interwencyjne, i dzięki temu ograniczają bezrobocie.
"Każdy stan ma swój obóz dla nieprzystosowanych społecznie
brzmiało nowe hasło komunistyczno nazistowskiego rządu ameryki"
Ktoś z przodu nucił piosenkę Leonarda Cohena
"densi...tu do bjuti...
densmi tu di end.. low"
słyszał jeszcze przez sen, zanim zasnął. Z drzemki obudziły go głosy kolegów,
-wstawaj Ben, obudż się, pobudka, za chwile lądujemy-
Policja specjalna zabierająca "podejrzanie wyglądających ludzi" do obozów na pustynie. Żołnierze spacerujący ze specjalnie szkolonymi psami legitymujący przechodniów, z bronią gotową do strzału. Wystraszeni ludzie przemykający sie nerwowo ulicami.
On nie musiał się niczego bać miał specjalną przepustkę, a w razie zatrzymania należało go zgodnie z instrukcjami natychmiast NATYCHMIAST! dostarczyć służbom. A służby odwiozły by go do domu. jednak nie podobało mu się to wszystko. Te patrole, koncesje, licencje, obozy i więzienia dla podejrzanych.
-czy słyszał pan- powiedział kierowca, patrząc w jego stronę, -że dziś pojechał nowy transport podejrzanych do stanowego obozu. Kolejny transport, oni chyba powariowali- A wiadomo było że podejrzani nigdy nie stawali przed sądem i nie stawiano im żadnych zarzutów, jeśli więc nie zmarli z wycieńczenia lub z choroby to mogli w takim obozie spędzić całe życie. Czy myślał o obcych ludziach. Współczuł im, bo nie był złym człowiekiem. A czy oni myśleli o nim jak nie miał co jeść i czasami nie jadał po trzy albo cztery dni. Albo czy oni myśleli o nim gdy z przykrywał się śmierdzącym brudnym kocem na ławce w parku? Przecież wtedy on ich nie obchodził.
Samochód powoli i ostrożnie podjechał pod dom, a on podziękował kierowcy i wysiadł.
W drzwiach domu czekała na niego żona z dzieci. -O Boże, święty Boże- czy ja mógłbym pomyśleć kiedyś że będę miał to co mam. Żonę, dzieci, dom i dobrze płatną pracę
-Ben gdzie tak długo byłeś - zapytała żona, choć czekamy czekamy na ciebie z obiadem. Przecież wiedziała gdzie był.
autor: Zee Jop
Cyberius
Obudziły się wulkany
autor: Zee Jop
Cyberius
|
Blog autora wejdż tu |
Obudziły się wulkany i nikt nie pamięta takiej gorącej wiosny i lata które nastąpiło po niej. Gorącej oczywiście w cudzysłowie, bo wbrew epidemii paranoi związanej z tak zwanym "globalnym ociepleniem", wcale wiosna nie była cieplejsza od innych, a ci którzy obserwują pogodę i klimat uważali nawet że następuje globalne, ale ochłodzenie. I przy tym rozchwianie klimatu. Ale bali się tego powiedzieć wobec nowej inkwizycji powszechnej poprawności. Powiedzieć że global-warming jest kompletna bzdurą oznaczało często stracić prace, narazić się na szykany, a w najlepszym wypadku nie awansować przez kilka lat. Znamy takie przypadki z historii: polowania na czarownice, blużniercy twierdzący wbrew faktom bolszewickiej propagandy, to jest chciałem powiedzieć nauki że dwie sosny nie zamieniają się w jednego dęba, no może zamieniają ale nie zawsze, powiedzmy że zmieniają się ale tylko czasami...Ale, ale, co ja miałem, już wiem, aha, no wiec ta lista mogła by być bardzo długa. Wyłączył telewizor i chodził po pokoju rozmyślając.
Tak naprawdę to był wściekły, chciał pisać doktorat o "korzennikach" i udowodnić ich pochodzenie i nie przerwaną linię przekazu wiedzy aż do czasów głęboko pogańskich wierzeń , oraz o tajemniczym cechu laborantów, jego pochodzeniu, genezie, i związku ze starszymi przecież korzennikami, i o różnych takich no wiecie dyrdymałach i pierdółach, a tu teraz takie historie wyskoczyły, Ma robić reportaże z miejsca w którym wybuchł wulkan. połowa redakcji nie robiła niczego innego, jak tylko jeżdziła po miejscach nawiedzonych przez kataklizmy. A było tego w Europie trochę, trzęsienia ziemi, tsunami zmiatające całe miasta z powierzchni, trzęsienia ziemi, i wybuchy wulkanów. I oczywiście wojny. Dużo wojen, mieliśmy w końcu rok Marsa, rok planety wojen.
Beby to nie zupełnie nie obchodziło, że musiał jechać, -nic a nic- była wściekła, chodziła zdenerwowana po mieszkaniu, i mówiła:
-słuchaj wcale mnie to nie obchodzi że musisz tam jechać, miałeś z nami siedzieć w domu, i pisać ten swój cholerny doktorat, mój przyszły doktorku, a w wolnych chwilach jeżdzić z nami do lasu albo nad jezioro-.
W końcu dała się jakoś przekonać, a on obiecał jej że będzie do niej dzwonił
-co najmniej kilka razy dziennie, przynajmniej kilka razy dziennie-
-tylko nie zapomnij kupić dla nas jakiś miły prezent, oczywiście skromny- rzuciła mu na pożegnanie.
Dla nas to znaczy dla niej i dla ich małej córeczki, która urodziła sie pół roku temu.
Kiedy tylko przyjechał do Neapolu, okazało się że się spóżnił, a potem uderzyła go ta cała masa ludzi w okolicy obserwująca jak wybuchy wulkany niszczą i pochłaniają miasto. Chodzili bezmyślnie po wzgórzach i wzniesieniach z telkomami i cyfrówkami. Starymi i nowymi aparatami fotograficznymi, teleskopami, lornetkami wojskowymi i teatralnymi, a nawet operowymi. Wokół nich spacerowali roznosiciele pizzy, napojów i lodów, a jak komuś było mała to mógł zjeść kiełbaski pieczone na rusztach, z musztardą albo keczupem.
Na imprezie gość który wpadł na pomysł zarobił grube miliony, podobnie agencje reklamowe, i niejeden portal internetowy dzięki tym reklamom nie upadł. Sto albo dwieście tysięcy osób przyjechało żeby zobaczyć jak umiera miasto. Autokary biur podróży parkowały gdzie tylko mogły
Na spodziewane tsunami w Koszalinie Kołobrzegu i Słupsku zjechało się tylko coś około pięćdziesięciu tysięcy.
Ludzie koczowali w namiotach rozbitych w parkach i na plażach przy wielkich ogniskach jakie rozpalali w nocy. Grzejąc się przy nich popijali piwo, obserwowali morze i dyskutowali o końcu cywilizacji. O czym pisała regionalna gazeta "Życie Koszalina", leżąca na tylnym siedzeniu jego starego, pordzewiałego samochodu
-Co ciekawsze wielu z nich usiłowało połączyć nowe teorie pasywności słońca i spadku plam z cywilizacyjnym zastojem- tłumaczył swojej dziewczynie Bebie przez telefon komórkowy siedząc w aucie na przedmieściach Neapolu -a Prorok jak go nazywali chodził od ogniska do ogniska z ogromnym pudłem, na które wchodził i przemawiał, jeśli widział że zjawiło się trochę ludzi chcących go słuchać, i zainteresowanych tym co powie , Mówił wtedy z wysokiego pudła na jakie się niezgrabnie wdrapywał
-ludzie mówię wam, zastój słońca oznacza kryzys w światowej gospodarce! podczas Wielkiego kryzysu w USA
była podobna historia, a słońce spało przez blisko dziewięćdziesiąt dni. Żadnej plamki przez trzy miesiące- krzyczał na swojej skrzynce do zgromadzonych wokół ludzi- jeśli nie wierzycie mi to zapytajcie naukowców!
To wszystko wiąże się w jedną całość, pasywność słońca, zastój w gospodarce powodzie, kataklizmy, i wybuchy wulkanów, słońce śpi a morze zalewa miasta i ziemie uprawne.-
Takich jak on było wielu, chodzili od miasta do miasta, od wsi do wsi, sami lub w większych grupach, w dwójkę albo pojedynczo, a ludzie przyjmowali ich różnie. Jednych jako nauczycieli posiadających wiedzę o człowieku i o życiu, tych chronili przed policją i ścigających ich służbami, innych sami natomiast wydawali w ręce władz.
Władzę ścigały ich zajadle i wściekle, a oni uciekali gdzie mogli i jak mogli, ostrzegając wszystkich przed zatrutym jedzeniem, czipami, i Bestią która według nich miała przejąć władzę nad światem poprzez wszystkie oficjalne struktury życia , a najbardziej przez władzę i wszystkie zorganizowane kościoły. Wystarczy wspomnieć że to właśnie w kościołach zwanych przez "Wędrowców prawdy" [jak siebie sami nazywali, a przez ludzi byli także nazywani "Korzennikami"] Domami Bestii odbywały się rytuały powszechnego czipowania. Ludzie musieli przynieść najpierw wszystkie swoje kosztowności i oddać je na wielką kupę w środku kościoła podczas albo przed wejściem do niego, podczas gdy kapłan śpiewał:
-co cesarskie oddajcie ceeeasarzoooowi- i dalej po chwili przerwy zawodził monotonnym głosem nienaturalnie przeciągając sylaby
-Wszyyy stko tooo jee st maronooośc, nieee szukajcie skarbu na zieeeemiiii , i zzz prooochuu do prochu....
Podobno póżniej dy ludzie już poszli dostawali za swoją robotę działkę tej "marności", jakieś dziesięć procent wziątki z kosztowności i uzbieranego złota. I kłócili się o nią ostro, -reszta szła w zapakowanych pudłach do władz
Nic więc dziwnego że gdy przyszła jakaś grupa Wędrowców to pierwszą rzecz jaką robili było palenie Domów Bestii, a potem zgliszcza rozwalali tak aby kamień na kamieniu nie pozostał, potem wypalali ludziom rozżarzonym żelazem ludziom miejsca w których mieli wszczepiane czipy, -nie tak jak partyzanci wietnamscy co ucinali ręce wieśniakom jeśli dali się zaszczepić przez komunistyczne władze. Ale potem bez wszczepu nie mogłeś nic już kupić w sklepie. Ci którym wyrwano albo wypalono wszczepy przechodzili do lasu, do partyzantów, jak to się mówiło "szli do lasu", a lasy wypełnione były zbuntowanymi ludżmi. W swoim radykalizmie przodowały "Brygady Marvina Hee", i "Ludzie Waco".
Pod kontrolą wędrowców znalazły się góry świętokrzyskie, ziemia lubuska i pomorze. I szli coraz dalej w głąb kraju obalając stary porządek i wprowadzając swoje zwyczaje. Na początku likwidowali urzędy i znosili podatki, znosili też licencje i koncesje. Wprowadzali także pozwolenia na posiadanie broni palnej. Podobno gdzieś na terenie dawnych Stanów Zjednoczonych lądowali kosmici w swoich statkach. Nikt w szaraków przynajmniej w Polsce nie wierzył, ale gdyby taka inwazja na ziemię miała miejsce musieli być na nią przygotowani. Musieli być przygotowani na wszystko, gromadzili duże zapasy wody pitnej, żywności, leków i surowców energetycznych. powoływali tez oddziały samoobrony. Do jednego z nich wstąpił właśnie Ato.
autor Zee Jop
Cyberius
kwiecień 2009
foto przedstawia autora
ozmowy ze złodziejami
autor: Zee Jop
"Cyberius"
Na początku chciałem napisać że nie jest łatwo rozmawiać ze złodziejami o ich profesji. Znałem sporo pijaków i chuliganów, i mogę nawet powiedzieć że większość moich znajomych z czasów dzieciństwa z którymi chodziłem do szkoły, lub przyjażniłem się, na tak zwanym "podwórku", została pijakami podobnie jak ich ojcowie, ale ilu z nich parało się zawodem złodziejskim tego nie wiem. Nie jest łatwo bowiem szczególnie w dość zamkniętych, prawie że hermetycznych małych środowiskach rozmawiać z ludżmi o tym. nawet jeżeli wiemy, i wszyscy w okolicy wiedzą, no może podejrzewają kto się tym trudni, sprawić żeby człowiek żyjący ze złodziejstwa ot tak zupełnie bez powodu przyznał się przed nami co robi i z czego żyje.
Poświęciłem jednak trochę czasu, włożyłem w to dużo wysiłku i udało się.
Nie podobało mi się to od samego początku, i w duchu liczyłem na odmowę moich przyszłych rozmówców. Sam pomysł wyszedł od szefa redakcji w której praco...uje.
Druga sprawa: naruszenie cudzej własności podobnie zresztą jak i wolności jest rzeczą bez wątpienia nie moralną, Zabierając ludziom własność odbieramy im część życia jaką musieliby poświęcić na zdobycie, a zwykle wypracowanie jej. Własność jest święta i tyle. Nie o czym dyskutować, i dlaczego mam rozmawiać ze złodziejami jeśli w głębi ducha sposób ich życia uważam za niemoralny. Ale szef kazał, i co miałem zrobić. Posłusznie wziąłem notesik z telefonami, telkom, sprzęt do nagrywania, papierosy, zapalniczkę i wyszedłem z domu. Szedłem powoli i ociężale, powoli jak tylko mogłem. ......
A moja książka o Piłsudskim wkraczającym doi Wilna pójdzie znowóż do kąta. W kwietniu 1919 oddziały Beliny-Prażmowskiego wkraczają do Wilna, a za nimi wjeżdża do miasta przez Ostrą Bramę sam Marszałek Piłsudski. W w mieście wygłasza swoje orędzie do mieszkańców Wielkiego Księstwa Litewskiego i mówi w nim o prawie do samostanowienia narodów zamieszkujących księstwo. Piłsudski był witany kwiatami, i chlebem z solą, a jak wjeżdżał przez bramy powitalne tłumy wiwatowały na jego cześć. Tak samo jak dwadzieścia lat póżniej tłumy wiwatowały na cześć armii radzieckiej i niemieckiej.
Stary wysłużony samochód nie chciał zapalić, i wybrałem się na przymusowy i nie zaplanowany spacer po mieście. Sam nie wiem, jak łażąc bezmyślnie ulicami, znalazłem się w dzielnicy w której się urodziłem i wychowałem. Stare dwupiętrowe bloki zbudowane jeszcze za Gomółki, z jednopokojowymi mieszkaniami po bokach i dwu pokojowymi w środku. I nie musiałem długo czekać, naprawdę to nie czekałem w ogóle, X. sam do mnie podszedł i zaczął rozmowę, ja go nie pamiętałem, ale on mnie tak. Musicie wiedzieć że wszystko można powiedzieć o pijakach, ludzi jednak nie zapominają. I jeśli przyjedziesz do miasta w którym kiedyś mieszkałeś, jeśli przyjdziesz do dzielnicy w której kiedyś mieszkałeś i jako dzieciak grałeś z nimi w piłkę, albo łaziłeś do szkoły, czy po południu bawiłeś się w wojnę, wypalałeś z nimi swoje pierwsze papierosy i wypijałaś pierwsze butelki wina, a czasami chodziłeś z nimi na mecze, to poznają cię na pewno. Nie wiem jakie mają intencje, -czy są wrażliwymi ludżmi, czy liczą na jakiś grosz, czytaj "pożyczkę' czy wypicie wspólnie butelki wina. Albo jedno i drugie co najbardziej prawdopodobne. Dość że zaczęliśmy rozmawiać i w pewnym momencie powiedziałem do niego:
-słuchaj X.. mam nietypową robotę, i nie chcę tego robić, ale szef mi to zlecił i powiedział że "wyrzuci mnie na zbity łeb" jeśli tego nie zrobię.-
X. podrapał się w głowę, i po chwili namysłu powiedział -no to chodżmy do B. starego kumpla nie zostawi się w przecież biedzie, no nie?-
A więc poszliśmy. X. zastukał do drzwi i po chwili uchyliły się, a z nich wyjrzał B. B rozejrzał się po twarzach czekających pod drzwiami nie zapowiadanych gości, i powiedział -wejdżcie. Ja cały spięty od od chwili kiedy spotkałem X.
Żeby nie powiedzieć drewniany i sztywny.
-Czy ty myślisz że my nie mamy chorych matek- mówił B. a ja go uważnie słuchałem zapalając papierosa,
-czy ty myślisz że ja nie mam schorowanej matki staruszki, z głodową rentą której nie stracza na to aby kupić leki. Czy myślisz że ja nie mam na utrzymaniu dzieci i zony? Kiedy mówicie o przymusowej redestrybucji dóbr przez państwa zatrzymujecie się w jednym miejscu. Bo prędzej czy póżniej zaczyna się rozmowa o pomocy dla dzieci i samotnie wychowujących matek , przymusowej pomocy dodam, i wtedy rozmowa milknie, a wszystkie argumenty oponentom wypadają z rąk, doskonale wiedzą że przymusowa pomoc społeczna
po prostu nie działa, ale kto powie publicznie i na głos jestem wrogim biednych i schorowanych dzieci. .Nikt. Na oczach wszystkich hieny i sępy zwyciężają Czy ja jestem gorszy od nich. Nie ja taki niemoralny nie jestem-
Muszę wam powiedzieć że unikałem złodziei a ich procesję uważałem za niemoralną, -co wspomniałem, ale idąc do pracy zatrzymany zostałem bez powodu przez policję, -może jakiś powód mieli i zrobili to celowo, nie wiem. W każdym razie zostałem przez nich zatrzymany i jadąc niewygodnym samochodem policyjnym, [ już po minucie siedzenia uwiera cię w d.], a obok mnie jechał także zatrzymany, zgarnięty chwilę wcześniej z ulicy, podejrzewany o jakąś drobną i śmieszną kradzież człowiek. Siedział a dłoń miał uniesioną do góry, i zobaczyłem jego linię papilarne. Nigdy w życiu nie widziałem takiej długiej i wyrażnej linii rozumu. Na początku zrobiło mi się wstyd, i poczułem się zgorszony. Ja z taką małą linią rozumu, żeby nie powiedzieć "linią rozumku" i z taką niestety długą, przerażliwie długą i głęboko wyrytą linią serca. Złodziej proszę ma dwa razy dłuższą linię rozumu! Przyznam że zastrzeliło mnie! Jak to myślę...Ale od tego czasu zacząłem inaczej traktować złodziei. No powiedzmy, inaczej patrzeć. To znaczy myślałem czasami że... w naszym kraju, jeśli chiromancja jest prawdziwa, opłaca się kraść. I coś nie działa. Ale nie o to chodzi. Zmieniłem trochę zdanie o pracy jaką miałem wykonać, to znaczy chciałem napisać że spotkania i rozmowy ze złodziejami przychodziły mi łatwiej, i nie miałem juz takich oporów jak wcześniej.
Potem kiedy tylko rozmówca się zgadzał, -gdy zbierałem materiały przeglądałem jego linie papilarne. Zwykle robiłem to z zaskoczenia. Pytałem -czy mogę zobaczyć pana rękę?- I rozmówca zazwyczaj się zgadzał, zdezorientowany, nie wiedząc o co chodzi.
B. skierował mnie do V.
i powiedział że mam się na niego powołać. Zadzwoniłem i wszystko poszło gładko "jak z płatka". Siedziałem w sporym i wygodnym domu V. i słuchałem, a V. opowiadał:
-no bo zobacz stary, wystarczy że nazwiesz rzeczy inaczej i one zmieniają zabarwienie i sens, na przykład kiedy NATO stuknęła 50-tka postanowiło na swoje imieniny zbombardować Serbię, ale nazwali to akcją humanitarną, nie czynili szkody, lecz pomagali. Albo weżmy taki Kodeks żywieniowy, zatruta żywność szkodliwa dla człowieka ma zostać nazwana jak twierdzą "spiskowcy", no wiesz ci goście od spiskowych teorii, "żywnością ekologiczną", czyli to szkodliwe ma zostać nazwane swoim przeciwieństwem. Nazwij szkodliwe leczącym, a niszczenie pomaganiem i wtedy jesteś w porządku- mówi do mnie B. przyglądając się uważnie, i obserwując moje reakcję na jego słowa. Rozmawiamy jeszcze chwilę o niczym, po czym żegnam się z rozmówcą, który obiecuje mi pomoc w mojej pracy i wychodzę.
Wracam do domu i zmęczony kładę się spać.
Rano wstaje i zaraz po śniadaniu wychodzę z domu jestem umówiony na dalszą część rozmów z B. Wsiadam do auta i ruszam.
Włączam radio w moim niedawno naprawionym samochodzie żeby się dowiedzieć o sytuacji w Mołdawii i Rumuni. Mołdawię opanował całkowity chaos i bezład spowodowany zamieszkami. Granicę przekraczają wojska rosyjskie, po drugiej stronie Mołdawię zajmują Rumuni, uważając że kraj jest jej częścią. Wybucha konflikt Rumuńsko-Węgierski, po stronie Rumuni opowiada się Słowacja, na którą od południa uderzają wojska Węgierskie i zajmują ją w błyskawicznym tempie. Na południu Ukrainy powstaje niezależna republika Odeska, chcąca się przyłączyć do Rosji, a na zachodzie ogłasza niepodległość Zakarpacie. W pewnym momencie już prawie wszyscy walczą ze wszystkimi, w miastach zachodniej i wschodniej Europy trwają zamieszki głodowe, a w Czechach i na Spiszu oraz wschodzie Słowacji pogromy Romów. W Berlinie i Hamburgu powstają pierwsze dzielnice oparte na prawie koranicznym nazywane Kalifatami. Zamieszki głodowe są brutalnie i bezwzględnie tłumione przez wojsko i europejskie oddziały specjalne szybkiego reagowania. Jakby tego było mało to jeszcze obudziły się wulkany, a Neapol praktycznie znikł z powierzchni ziemi, przykryty wulkaniczną lawą*.
Radio charczy i nic nie mogę zrozumieć, przełączam na inna stację z muzyką.
Zdenerwowany że nie mogę dowiedzieć się co się dzieje w Mołdawii zaczynam układać sobie w głowie krótkie opowiadanie.
Podczas powstania kozaków przeciw rusińskiej w większości, choć spolonizowanej arystokracji, mają miejsce, nie co tu ukrywać, także pogromy mniejszości żydowskiej. Znaczna część żydów przerażona sytuacją emigruje. Po wojnie domowej na Ukrainie sytuacja Rzeczypospolitej zaczyna powoli chylić się ku upadkowi. Jednocześnie Rosja i Małe lilpucie królestwo pruskie zaczynają nagle wyłaniać się z niebytu. Szczególnie mrówka Pruska. Najbogatsze rodziny bankowe, w dużej części żydowskie wywożą potajemnie swoje majątki...
Samochód dojeżdża na miejsce, ja trochę zły że muszę przerwać opowiadania, wysiadam Jeszcze raz sprawdzam czy zamknąłem dobrze auto i idę na umówione spotkanie z moim rozmówcą. Wchodzę, zastaje właściciela w dobrej formie. Rozmawiamy dalej, a raczej ja słucham i notuje a on mówi.
-Nie będzie można nawet jednego drzewka mieć w ogródku bez pozwolenie władz. I to jeśli już to z nasion nowych genetycznych odmian.
Naprawdę nie wiem czemu z tobą dyskutuję, robię to co robię, a z tobą dyskutuje nie dlatego żeby wytłumaczyć się, ale jedynie pokazuje swoje poglądy na życie
Skąd wiesz na przykład że powódż, o ile będzie oczywiście powódż, nie ukarze i zmiecie obcego nalotu jeśli tak mogę powiedzieć. A u nas obcym nalotem są dla naszych starych Bogów obce religijne i filozoficzne herezje. I tak jeśli masz imię nie wywodzące się z naszej tradycji lub jesteś wyznawcą chrześcijaństwa albo islamu czyli generalnie "religii księgi" w oczach naszych dawnych Bóstw jesteś po prostu zdrajcą. I te energie jak się teraz mówi, mogą pewnego dnia zrzucić obce naloty przynajmniej z terenów na których rezydują i które są pod ich protektoriatem.
Albo czemu uważasz że ziemia jeśli ziemia ma w ogóle jakąś odrębną świadomość, bo chyba raczej nie ma i w ogóle nie jest bytem odrębnym, lubi lodowce Antarktydy i zależy jej na nich, Szkodzi jej tytoń który przecież w ziemi rośnie i tak dalej.
Albo podatki, poświęć chwilę czasu na podatki. Wiem że to jest cholernie nudne i nieciekawe.
Ty siedzisz i czekasz. Myślisz że musi się to wszystko zmienić i z każdym rządem będzie lepiej, a jest gorzej, coraz gorzej, osaczają cię z każdej strony. Nie bądż leniwy, przyjrzyj się temu. Ile podatków musimy już płacić i jakich. Tak na przykład jest PIT CIT VAT ZUS podatek rolny, podatek leśny dalej podatek od nieruchomość i podatek od gruntów. Następnie podatek od środków transportu od spadków i darowizn od czynności cywilnoprawnych Podatek od gier i podatek od zysków kapitałowych, nawet podatek od posiadania psa-
-ale-
-Nie, nie przeszkadzaj mi teraz proszę, nie teraz
akcyzy, które nie są niczym innym jak również podatkami, przymusowymi daninami,
Akcyza od tytoniu, bardzo duża, i akcyza od alkoholu, też spora, dalej od paliwa i od energii elektrycznej
od samochodów osobowych
Weż jeszcze pod uwagę cła.
Cła opłaty i wpłaty opłaty skarbowe, opłata targowa, za wydanie dowodu osobistego, paszportu, prawa jazdy
opłata za pozwolenie na sprzedaż alkoholu, następnie opłata za rejestrację pojazdu opłata za licencję na przewóz osób, opłata paliwowa, opłata uzdrowiskowa czyli podatek klimatyczny
Jest nawet opłata adiacencka to taki podatek od wzrostu wartości nieruchomości, i opłaty sądowe, osiedziesiąt procent swoich pieniędzy musisz oddać państwu, musisz..
Ale to jeszcze nie koniec. Przymus szkolny, dalej masz przymus szkolny, albo już nawet przed szkolny-
przerwał by przynieść z z kuchni świeżo zaparzoną kawę w dzbanku i dwie filiżanki. Pijąc kawę i paląc papierosa mówił dalej:
-czytałeś wczoraj, onet? No bo słuchaj, no zobacz co oni chcą zrobić
"Jedno z ekstremalnych rozwiązań zakłada wystrzelenie skażonych cząstek do wyższych obszarów atmosfery, tak aby odbić promienie słoneczne. Holdren zaznacza, że takie radykalne wyjście to ostateczność.
Holdren wskazuje zagrożone punkty w których efekty globalnego ocieplenia będą coraz większe. Jednym z takich przykładów jest letni zanik pokrywy lodowej na Arktyce. - To zwiększa szansę na konsekwencje nie "do zniesienia" - mówi Holdren. Mogą zrobić co chcą,. a my praktycznie nie możemy nic. Wszystko należy do państwa, a konkretnie rządzących nim, i od nich zależy. Zabrali nam nasze dzieci, rozbili nasze rodziny, zabrali, a ty mnie pytasz dlaczego jestem złodziejem
..........................
Gdy następnego dnia przyszedłem do pracy szef zwolnił mnie z napisania reportażu, tak po prostu wszedł rano do redakcji i powiedział do mnie
-słuchaj nie musisz już tego kończyć jesli nie chcesz-
Podziękowałem mu nawet chyba, ale w głowie miałem niezły mętlik.
Rozmowy ze złodziejami
autor: Zee Jop
"Cyberius"
kwiecień 2009
Prace autora dostępne w internecie:
|
|
||
|
|
||
Strona www autora |
||
|
|
||