Rysunki i grafiki Cyberiusa

WITAM! I ZAPRASZAM DO MOJEJ małej GALERII. ZNAJDZIECIE W NIEJ MOJE PRACE Z RóZNEGO OKRESU CZASU poprzetykane tekstami moich opowiadań, powieści internetowych i gifami.

Opowieści Gandziaka” u Gandziaka zamieszkał kot

W Pewnym momencie zaczęły w domu Gandziaka dziać się dziwne rzeczy. Mianowicie wieczorem ktoś zaczynał dobijać sie do drzwi, a następnie szarpać gwałtownie klamką. Gandziak oczywiście nie otwierał, ale tak na wszelki wypadek na stole w kuchni położył sobie siekierkę. Po kilku dniach postanowił jednak zareagować, i biorąc leżącą na stole siekierkę podchodził do drzwi, a następnie je otwierał. Po drugie nikogo nie było. Trzeciego dnia zobaczył kota, kot wszedł do środka i...został. Potem zobaczył w jaki sposób kot otwierał drzwi, mianowicie wskakiwał na klamkę, i wisząc na niej szarpał ją, jeśli były zamknięte robił to dotąd aż mu Gandziak nie otworzył. Kot potrafił jeszcze kilka innych sztuczek, otwierał sobie wodę w kranie gdy...czytaj tu



KOMUNISTYCZNE DZIECKO

nie. komunistyczne dziecko nie powinno słuchać kołysanek - mówił zagniewany ojciec do żony a to go przestraszona słuchała - ani tym bardziej śpiewać. Nie powinno także zajmować się sztuką w przyszłości gdy dorośnie - Większość ludzi należących do partii i pracujących w strukturach administracji wiedziała że jest to kolejna partia władzy, i należy jakoś przeżyć, jego ojciec niestety był komunistą wierzącym, i zalecenia komunizmu traktował poważnie, a nawet wierzył w wychowanie, no raczej w wytresowanie nowego człowieka, Tak się niestety złożyło że na tego nowego człowieka został wytypowany jego syn...dalej czytaj tu



Wojny transhumanistów. Powiem krótko. Zbudowali metro z Krakowa do Katowic, a następnie zrobili drugą nitkę biegnąca z Krakowa aż do centrum Warszawy. Potem nitki podziemnej kolejki miejskiej poszły jeszcze dalej. Podziemna kolej dochodziła aż do Zakopanego na południu, a Trójmiasta i Sopotu na północy. I Szczecina na północnym wschodzie Mogłeś więc podjechać metrem nie wysiadając po drodze ani razu, na przykład na małą wycieczkę w góry lub nad morze, by leżąc wygodnie na plaży powdychać trochę morskiego powietrza, delektując się przychodzącymi od morza zapachami, no i oczywiście jodu. Mogłeś też wyskoczyć potem, kiedy leżnie na piaszczystej plaży znudziło wam się, na zakupy razem z żoną i dziećmi, do wielkich magazynów handlowych urządzonych w ogromnych halach dawnych kopalń. Do tych ogromnych centrów przyjeżdżali na zakupy całymi rodzinami ludzie z Europy a nawet z Azji.Tam kretowisko miast było największe, a przekopane podziemne tunele dochodziły z Katowic aż do Frydka, Opawy i Ostrawy. Złośliwi śmieli się że robotnicy nie wiedzieli kiedy skończyć. Naprawdę było jednak inaczej. Podczas wielkiej wojny sprzęt po wszystkich stronach konfliktu został prawie całkiem zniszczony. Zostały jedynie



r



akiety i samoloty. Walka toczyła się więc w powietrzu. Wcześniej ogromne spustoszenie czyniły spadające na Ziemię kosmiczne śmieci. Przelatujące przez układ słoneczny komety zostawiały sporo tego dziadostwa za sobą, a trochę tych resztek upadało niestety i na ziemię. Do tego doszedł jeszcze przelot tej dziwnej planety. Katastrofa za katastrofą. I ogromne skażenie atomowe po trzeciej światowej wojnie. Całe miasta schodziły wtedy pod ziemię. Tragedia wcale niestety nie obudziła ludzi. Zamiast zastanawiać się jak zaradzić problemom i pomóc uciekinierom, oni wywoływali konflikt zbrojny za konfliktem. Zupełnie tak jak gdyby instynkt samozagłady gatunku chciał dopełnić reszty i skończyć to czego nie zrobiły katastrofy. Najpierw wybuchały wulkany na północy i południu kontynentu. W Islandi i we Włoszech. Samoloty na długo przestały latać, odpoczywając sobie wygodnie w hangarach. Jednak kiedy pył w końcu opadł, a resztki fruwającej w powietrzu lawy nie niszczyły już silników i ich turbin, maszyny mogły wznieść się znów w powietrze. I zaczęły ostrożnie się wznosić. Najpierw powoli, niby pierwsze ptaki wypuszczone z Arki Noego. Żeby rozeznać teren. Rozpoznać go... czytaj dalej tu

Opowieści Lessa Gridi.
I stało się to czego bałem się najbardziej, i czego panicznie wprost obawiałem się w moich najczarniejszych snach. Kiedyś uśmiechałem się gdy słyszałem rozmowy sąsiadów w windzie, o problemach i z ich starymi czipami. Narzekania emerytów siedzących na ławkach niedaleko drzwi wejściowych przed rozpadającymi się blokami. Lub oczekujących godzinami w poczekalniach przed gabinetami lekarskimi. Musicie wiedzieć że czipy psuły się nagle, w najbardziej nieoczekiwanych dla ciebie miejscach i sytuacjach, kiedy ty bardzo, ale to bardzo tego nie chciałeś. To zimą gdy siarczysty mróz przenikał twoje zmarżnięte ciało aż do szpiku kości, a to w strugach deszczu kiedy ktoś moknąc próbował dostać sie do kamienicy i otworzyć stare ciężkie drzwi. Albo podczas sobotnich zakupów z rodziną kiedy na przykład na ciebie patrzyła żona porównując ciebie jak zwykle z innymi mężczyznami chodzącymi w magazynie wydającym żywność. I dzieci porównujące ciebie z innymi ojcami, z mniejszymi zazwyczaj brzuchami, na dodatek bardziej pewnymi siebie, wysportowanymi i z o wiele większym obwodem klatki piersiowej i muskół bezczelnie prężących sie pod ich krótkimi eleganckimi koszulkami. Ja wiedziałem już chyba od dziecka że wszystkie narzędzia należy szanować i dbać o nie. Wykonywałem więc prawie codziennie wszystkie sprawdzone i nie sprawdzone sposoby konserwacji mojego ukochanego IDika jak go ludzie u nas w Polsce pieszczotliwie nazywali. Więc najpierw trzymałem długo rekę w miejscu w którym wszczepili mi mojego ukochanego "ajdika" nad rozgrzanym żelazkiem. Lub zaraz po przyjściu z pracy, jeszcze nawet zanim zjadłem obiad, wykonywałem stanie na głowie albo świecę. Co miało poprawić mi krążenie w rękach i następnie w dłoniach, i dzięki temu sprawić że czip będzie służył mi dłużej. Chodziłem też czasami, zazwyczaj w piątki wieczorem, do babek zamawiających i szeptunek jakich w Warszawie w tamtych czasach nie brakowało. Prawie w każdej kamienicy mieszkała jakaś... czytaj tu





Wielki Brat Monopoli.
Zaczęło się niewinnie. Najpierw były te wybuchy wulkanów na Wenus. I zaraz po nich, zaledwie kilka dni później pojawiły się jakieś dziwne plamy na Jowiszu. Naukowcy oczywiście udawali że niczego takiego nie widzą. Dopiero informacje jakie przedarły sie do publicznej wiadomości dzięki internetowi, sprawiły że ludzie mogli się o wszystkim dowiedzieć. Nic dziwnego że politycy i ci którzy za nimi stoją tak bardzo chcieli zdelegalizować internet, a przynajmniej choć trochę ocenzurować go. Cenzurze nadając nową treść. Oczywiście "słuszną" i "szlachetną". Większość jak zwykle i tak by w ich oszustwa uwierzyła. Jak zwykle, i po raz kolejny. Ponieważ czasami odnosi sie smutne wrażenie że większość niestety nie myśli..
EWOLUCJA TRWA A NAWET SIE POGŁĘBIA









Wojny satelit przeciw matriarchalnym komunistkom
W komunistycznym matriarchacie który miał być receptą na wszystkie bolączki świata nic nie było jasne ani pewne. I z tego też zdawało by się banalnego powodu, komunistyczny matriarchat nazwany został "enigmą". Enigmą pisaną z małej albo też z dużej litery. Prawie cała planeta uległa tej histerii. Bo przecież miało być tak dobrze. Pierwszy raz świat miał powstać zupełnie całkiem z ludzkiej głowy. Miał zostać wymyślony. Stworzony na obraz i podobieństwo ludzkiej myśli*. Tak jakby ludzie chcieli żeby był, a nie taki jaki jest. I tak jak sobie zamarzyli żeby było. Guru matriarchatu został oczywiście mianowana Engelsa. Od początku nie podobało się to mieszkańcom rozrastających się ciągle satelit. Do satelit przyłączyła się już wtedy Ziemia i kilka zamieszkałych planet z sąsiednich układów gwiezdnych. Prawa kosmosu są takie jakie są, i próby ignorowania ich zwykle nie przynoszą ludziom dobrych skutków. Satelity poszły w swoim rozwoju technologicznym znacznie do przodu. Wystarczy powiedzieć że Perpetum Mobile Drugiego Rzędu było tam powszechne już od co najmniej kilku dziesięcioleci. Ilość, i łatwość produkowanej taniej energii sprawiała że prawie wszyscy ludzie, którzy oczywiście chcieli, mogli się zająć pracami nad wynalazkami co się bardzo na satelitach opłacało. Bo można było na tym całkiem nieźle zarobić. Zarobić w elektronicznej walucie na którą były przeliczane wszystkie systemy monetarne będące tam w obiegu. I co ważne wymienić jak się chciało na złoto, platynę, srebro albo kamienie szlachetne. Lub nawet molid tak poszukiwany w całej galaktyce. Bez zbędnego napięcia rozmyślać sobie i kontemplować nad prawami przyrody, studiować albo zajmując się wymianą towarów pomiędzy planetami i układami gwiezdnymi, czyli galaktycznym kupiectwem. Czyli każdy tam robił co chciał... przejdź tu







Blue Skay Finkers i maszyna umysłu.

Mieli przecież jeden cel, wyciągnąć jak najwięcej pieniędzy. Najwięcej pieniędzy mogli wyciągnąć poprzez heglowskie socjalne państwo. Ono się do tego najlepiej nadawało. Było wielką maszyną ssącą, było maszyną wypijającą krew z większości wyzyskiwanego społeczeństwa. Z biednych ciężko pracujących w pocie czoła ludzi. Demoniczną Maszyną Wampiryczną -jakbyśmy mogli ją nazwać. Bo wypijającą krew. Nie dlatego że lubili socjalizm i etatyzm, ale dlatego że się do tego świetnie nadawał. Jakby Heglowska Maszyna Zła była do tego celu stworzona i pomyślana. W głębi duszy tak naprawdę pogardzali bardzo socjalizmem i heglizmem, uznając heglizm za ideologię dla ubogich umysłem i leniwych. Oni chcieli być panami siebie samych! - Żadnych cudzych bogów przede mną. Ja jestem centrum mojego świata i nikt inny - mawiali do siebie. Chwilami zdawało się że życie w tym kraju jest już niemożliwe. Tyle było sztucznych i pustych a pozornie wielkich ideii zajmujących prawie całą przestrzeń. Kiedy na przykład szedłeś ulicą to wydawało ci się nieraz że jest od nich w powietrzu aż duszno. Że powietrze aż gęstnieje i oddychając nim dusisz się i dławisz. A one wchodzą w ciebie poprzez dziurki nosa i zagnieżdżaja się niby szkodliwe bakterie i wirusy w całym organizmie, i w każdej komórce twojego ciała. Byłeś pełen czegoś obcego w sobie, czegoś co nie jest twoje. Z zewnątrz przyklejały się do ciała by następnie poprzez pory skóry przenikać do wnętrza. Wchodząc do krwiobiegu, i płynąc dalej bezczelnie razem z nim. Kto im dał na to zgodę? Przecież wiedziałeś jak każdy normalny i zdrowy człowiek że twoje ciało należy tylko i wyłącznie do ciebie, podobnie jak twoja dusza i twoje myśli. Wracając do Wielkich Psów. Wielkie Psy dla zabawy... czytaj tu





TAKIMI RZECZY SĄ

Część pierwsza. Alkoholowy sakrament Jak się potem okazało prezydent jednego z dwu najważniejszych imperiów świata a mam tu na myśli USA, był agentem innego światowego mocarstwa .Ażeby nie było nic oczywistego, to prezydent Rosji pracował dla służb specjalnych USA. Oczywiście wszystko było trochę bardziej skomplikowane niż mogło by się wydawać. Przedstawiciele największych potęg fospodarczych i militarnych świata spotykali sie aby w tajemnicy omawiać plany związane z przyszłością planety. Robili to co najmniej od pięćdziesięciu lat, chociaż przeciętny człowiek nic o tm nie wiedział. Na tych spotkaniach omawiano plany kryzysów gospodarczych, a także przyszłych wojen i nawet kto ma w nich zwyciężyć a kto przegrać. Świat toczył się więc według z grubsza zaplanowanego scenariusza. W kraju który był jeśli można tak powiedzieć głównym bohaterem rządziła mafia i ona o wszystkim decydowała. Jej trzon stanowili pracownicy sądów i prokuratury, a struktura i sieci zależności ośmiornicy szły dalej, mianowicie do służb specjalnych,urzędów podatkowych i policji. Żaden człowiek na którego nie zgadzali się i na którego co ważniejsze nie mieli haka, nie mógł zaistnieć w życiu publicznym i pełnić znaczniejsze funkcje. Dotyczyło to także biskupów, dostojników kościelnych wszystkich religii, artystów i muzyków. Ich maksyma brzmiała: musisz być nasz, a po drugie musimy cię kontrolować. I praktycznie wszystko w tym kraju działo się na niby. Ale pomylił by się ten który by uważał że wolno mu robić wszystko. Po pierwsze musiałeś płacić coraz większe daniny na utrzymanie stale rosnącej grupy rządzącej, i fikcyjnych posad dla licznych przedstawicieli ich rodzin, znajomych i przyjaciół. A że nie było perspektyw w kraju, coraz więcej ludzi wyjeżdżało za granicę w nadziei na znalezienie pracy a potem nawet i wynajęcie mieszkania. Ci którzy pozostali musieli płacić na nierobów z rządzącej klasy pasożytniczej jeszcze więcej. - Ach jak to dobrze, że to nie u nas - powiedział do siebie... czytaj dalej tu





HAKING.pl

Tymczasem na ziemi zapanował komunizm ale nie taki jak poprzednie. Był to komunizm pracowniczy, nazywany także komunizmem pracowników. Globalizacja miała bowiem dwie strony, łączyli się sieci nie tylko politycy, wielcy bankowcy i możni. Na ten sam pomysł wpadli także zwykli ludzie. sie że związkowcy wspólnie z anarchistami, alterglobalistami i autonomistami stworzyli potężną nieformalną sieć, a strajki miały miejsce na [Okazało] całej planecie. Po raz pierwszy w historii narodowcy, wolnościowi komuniści, monarchiści i anarchiści staneli w jednym szeregu i współdziałali ze sobą.W pewnej chwili skorumpowani politycy stracili autorytet w oczach ludzkich, chciało by sie powiedziec do cna. Oczywiście politycy i ci którzy nimi naprawdę kierują próbowali różnych sztuczek żeby nadal utrzymać władze nad masami i czerpać z pracujących na nich roślin soki. Nawet nie udała im się chytra sztuczka z ponownym przybyciem Mesjasza zaplanowana wspólnie z przedstawicielami większości kosciołów i religii na planecie. Następnie było lądowanie kosmitów, powołanie rządu światowego i stanu wojennego i jednej światowej armii aby zapobiec rzekomemu zagrożeniu. Po złych kosmitach przeleciała nieistniejąca planeta Nibiru, potem miało się spełnic wymyślone proroctwo Oriona i rok 2012 z takim zapałem propagowane w światowych mediach. Następnie lądować mieli tak zwani "dobrzy" kosmici, żeby ratować świat przed globalnym kryzysem i całkowitym załamaniem finansów. Nic nie pomogło, nastąpił nie spotykany dotychczas kryzys i wielu oskarżało rządzących że robili to celowo. Ludzie nie dalisię nabrać. Powiedzieli koniec z partiami, politykami tak zwaną demokracją pośrednią, sami zadbamy o siebie. Na początku ludzie starali się i wszytko kręciło się jakoś. Potem role polityków przejmować zaczęli działacze związkowi i tak zwani aktywiści, nic dziwnego bo ani jedni a ni drudzy nie pracowali nigdy. Wszystko należało do kolektywów a ludzie byli od całkiem zależni bo tylko tam w pracowniczych kolektywach... wejdż i czytaj dalej




OPOWIADANIA FUTYRYSTYCZNE

  Było już dobrze po północy, a Arysto zamiast spać, jak zwykle  przeglądał portale internetowe.  I nie wiadomo kiedy znalazł się na stronie amerykańskiego lotka, nie nic nie wygrał, ale kiedy zajrzał do poczty znalazł list od easy-jetu . W liście tanie linie kosmiczne informowały go że wygrał talon w wysokości trzech tysięcy dolarów które może przeznaczyć na loty ich liniami i [lub] hotele. Rano już był spakowany i jechał autostopem w kierunku Szczecina, trzymając pod pachą "Ducha Praw" Monteskiusza. Najpierw zabrał go kierowca  tira, jakiś miły chłopak po trzydziestce,  z którym dojechał aż do Gorzowa, a dalej jakimś starym rozpadającym się czerwonym fiatem  dojechał prawie na miejsce. Chłopak wysadził go niedaleko lotniska.
Pierwszy kosmolot easy-jetu miał wieczorem. Swoje wrażenia z kosmicznej wycieczki  po planetach naszej galaktyki opisał w formie reportaży w swoim nieśmiertelnym  zeszycie.  Jedne mają charakter politycznej satyry, inne znowu są bliższe reportażowi z niemałą dawką antyutopii. Autor pomagał mu jedynie przy wymyślaniu tytułów. Aha, byłbym zapomniał, mała  uwaga: zaglądał także na ziemię, ale gdyby w kraju w którym żyje panowała większa wolność słowa, nazwy planet oraz państw podane być może  zostałyby czytelnikom w wersji zupełnie innej.
Stary rozklekotany kosmolot leciał na kolejną planetę, a Arysto wraz z pozostałymi pasażerami siedział  w wielkiej sali oglądając kosmiczną telwizję. Arysto, oprócz tego miał w uszach zatknięte  słuchawki, i słuchał wiadomości w dziennikach radiowych kosmicznego "planet-netu", patrząc jednocześnie na migające obrazki na wielkim ekranie umieszczonym na jednej ze scian pomieszczenia.
Nie miał pojęcia ile spał, a gdy się obudził zobaczył wpadające przez luki kosmolotu przyjemne pomarańczowe światło planety na której mieli za chwilę wylądować. Dopił resztkę kawy, do kieszeni włożył swój mały nieodłączny zeszycik z okładką w zieloną kratkę, a do małego czarnego plecaczka butelkę soku i dyktafon. Kosmolot właśnie wylądował,  a on kierował się do wyjścia słuchając w słuchawkach piosenek  Amy Winehouse. Po drodze minęły go dwie miłe, sympatyczne dziewczyny, zajmujące miejsca w kosmolocie niedaleko niego.  Jedna z nich, starsza trzydziestolatka z  pomarańczową karnacją skóry miała już pierwsze zmarszczki na twarzy, druga młodsza emerytowana pracownica linii kosmicznych z błękitnym odcieniem twarzy i włosami w kolorze złota, miała lat sto dwadzieścia. Starsza choć kuzynka młodszej karnację swojej skóry zawdzięczała  pewnemu barwnikowi obecnemu w wodzie i powietrzu planety. Dziewczyny z ożywieniem komentowały audycję radiową kosmicznego planetNetu. I jedna przekonywała drugą
- Niestety, moja druga kuzynko,  to nie jest żaden ponury żart, istniała tak naprawdę w kosmosie własność „państwowa”, polegająca na tym że profity i zyski czerpali z niej rządzący, a podatki na jej utrzymanie musiała łożyć jak ją nazwał Arysto, ludność niewolna, to znaczy podatnicy, poddali woli swoich panów. Państwowe przedsiębiorstwa prawie nigdy nie przynosiły dochodu, ale mogły generować nieskończoną wprost liczbę świetnie płatnych posad dla rodzin polityków, ich kuzynów, przyjaciół , oraz kochanek, a także polityków którzy byli obecnie poza sejmem... na których nie robili praktycznie nic....
-ależ wcale nie twierdzę że tak nie mogło być moja miła, przecież archeologia polityczna, a jak się to teraz modnie nazywa astropolityka odkrywała takie barbarzyńskie i dzikie systemy na niejednej z planet-
-i wiekszośc badaczy kosmosu uważa że to wpływ fal jakie emitują czarne dziury wpływając na zaburzenia percepcji mieszkanców planet-
-no bo wiesz...http://freebooki.cba.pl/future.html

schodki gif

Rozmowy ze złodziejami

Na początku chciałem napisać że nie jest łatwo rozmawiać ze złodziejami o ich profesji. Znałem sporo pijaków i chuliganów, i mogę nawet powiedzieć że większość moich znajomych z czasów dzieciństwa z którymi chodziłem do szkoły, lub przyjażniłem się, na tak zwanym "podwórku", została pijakami podobnie jak ich ojcowie, ale ilu z nich parało się zawodem złodziejskim tego nie wiem. Nie jest łatwo bowiem szczególnie w dość zamkniętych, prawie że hermetycznych małych środowiskach rozmawiać z ludżmi o tym. nawet jeżeli wiemy, i wszyscy w okolicy wiedzą, no może podejrzewają kto się tym trudni, sprawić żeby człowiek żyjący ze złodziejstwa ot tak zupełnie bez powodu przyznał się przed nami co robi i z czego żyje.
Poświęciłem jednak trochę czasu, włożyłem w to dużo wysiłku i udało się.


Nie podobało mi się to od samego początku, i w duchu liczyłem na odmowę moich przyszłych rozmówców. Sam pomysł wyszedł od szefa redakcji w której praco...uje.
Druga sprawa: naruszenie cudzej własności podobnie zresztą jak i wolności jest rzeczą bez wątpienia nie moralną, Zabierając ludziom własność odbieramy im część życia jaką musieliby poświęcić na zdobycie, a zwykle wypracowanie jej. Własność jest święta i tyle. Nie o czym dyskutować, i dlaczego mam rozmawiać ze złodziejami jeśli w głębi ducha sposób ich życia uważam za niemoralny. Ale szef kazał, i co miałem zrobić. Posłusznie wziąłem notesik z telefonami, telkom, sprzęt do nagrywania, papierosy, zapalniczkę i wyszedłem z domu. Szedłem powoli i ociężale, powoli jak tylko mogłem. ......
A moja książka o Piłsudskim wkraczającym doi Wilna pójdzie znowóż do kąta. W kwietniu 1919 oddziały Beliny-Prażmowskiego wkraczają do Wilna, a za nimi wjeżdża do miasta przez Ostrą Bramę sam Marszałek Piłsudski. W w mieście wygłasza swoje orędzie do mieszkańców Wielkiego Księstwa Litewskiego i mówi w nim o prawie do samostanowienia narodów zamieszkujących księstwo. Piłsudski był witany kwiatami, i chlebem z solą, a jak wjeżdżał przez bramy powitalne tłumy wiwatowały na jego cześć. Tak samo jak dwadzieścia lat póżniej tłumy wiwatowały na cześć armii radzieckiej i niemieckiej.


Stary wysłużony samochód nie chciał zapalić, i wybrałem się na przymusowy i nie zaplanowany spacer po mieście. Sam nie wiem, jak łażąc bezmyślnie ulicami, znalazłem się w dzielnicy w której się urodziłem i wychowałem. Stare dwupiętrowe bloki zbudowane jeszcze za Gomółki, z jednopokojowymi mieszkaniami po bokach i dwu pokojowymi w środku. I nie musiałem długo czekać, naprawdę to nie czekałem w ogóle, X. sam do mnie podszedł i zaczął rozmowę, ja go nie pamiętałem, ale on mnie tak. Musicie wiedzieć że wszystko można powiedzieć o pijakach, ludzi jednak nie zapominają. I jeśli przyjedziesz do miasta w którym kiedyś mieszkałeś, jeśli przyjdziesz do dzielnicy w której kiedyś mieszkałeś i jako dzieciak grałeś z nimi w piłkę, albo łaziłeś do szkoły, czy po południu bawiłeś się w wojnę, wypalałeś z nimi swoje pierwsze papierosy i wypijałaś pierwsze butelki wina, a czasami chodziłeś z nimi na mecze, to poznają cię na pewno.... http://i1713.blogspot.com/2010/07/rozmowy-ze-zodziejami.html



test gif

Wojna polsko-białoruska

[część pierwsza]

W wyniku konfliktu który objął swoimi działaniami zbrojnymi znaczną część Azji, i zaangażował wiele krajów z tego regionu, także i na na wschodniej granicy unii zrobiło się niespokojnie.  Głodni, pozbawieni pracy ludzie ciągle demonstrowali, i trzeba było ich czymś zając, ponieważpozbawiony perspektyw ludzki tłum stawał się niebezpieczny, a podczas jednej z demonstracji górników  pod sejmem ludzie nawet  obalili rząd doprowadzając  do zamachu stanu. Nie mogący sobie poradzić z sytuacją premier i  jego ministrowie schronili się do warszawskiego metra razem z niewielką grupą wiernych wojsk i policji,  gdzie zabarykadowali się. Większość wojska przeszła na stronę buntowników. Metro trzeba przyznać, zostało całkiem nieżle wyposażone, bo budowano je tak naprawdę jako miejsce schronienia dla władz i ważniejszej części mieszkańców Warszawy, czyli takich jacy mogli się przydać po drugiej powodzi* rządzącym krajem elitom.  
W podziemnych nie znanych przeciętnemu mieszkańcowi miasta korytarzach i labiryntach, zgromadzono ogromne zapasy żywności i wody a także zbudowane zostały małe elektrownie, -o czym opowiadał mi jeden z budowniczych metra.Niektóre z korytarzy prowadziły  do siedziby giełdy, dawnego KC, i Pałacu Kultury. Nitki innych wychodziły znowu gdzieś daleko  za miasto, a inne sięgały nawet  do Wisły. Według legend i opowieści stały tam wodne amfibie umożliwiające w krytycznej sytuacji ewakuację. Własne radio, internet, system łączności ze światem i telefonia satelitarna sprawiały że można tam było czuć się prawie komfortowo. A ogrzewanie części pomieszczeń dla wipów i klimatyzacja dodawały jeszcze wygody. Gdzieś w połowie drogi między jedną ze stacji metra  a dworcem centralnym i pałacem kultury, mieściła się [oczywiście w podziemiach] siedziba Tajnego Rządu o istnieniu którego prawie nikt nie wiedział. Większość ludzi z  rządu stanowili przedstawiciele największych banków w Polsce i delegaci dużych korporacji bankowych i medialnych na nasz kraj, czyli tak zwani "Władcy pieniędzy". No może jeszcze paru przemysłowców , ale ta klasa wyrażnie poupadała.

Tam właśnie po instrukcje i wytyczne do  podziemnej krainy Minosa przybywali łącznicy. Następnie otrzymane instrukcję przekazywali  ustnie kolejnym przedstawicielom sieci, a ci dopiero rządzącym na niby politykom. Żaden premier nie mówiąc już o ministrach, nie znał nazwisk ludzi z Tajnego Rządu. Wiedzieli tyle że w jego skład wchodzą głównie bankowcy, akilku  przedstawicieli mieli też mieć wojskowi i policja. Ludzie z Tajnego rządu nie posiadali  peselu, nipów, regonów i żadnych dokumentów tożsamości, nie płacili także podatków. Mieli za to specjalne identyfikatory. Kiedyś o udział w prawdziwym rządzie podejrzewany był tak zwany "Nasz Jacek" czyli Jean-Vincent, ponieważ właśnie nie posiadał numeru regonu.

Ale wróćmy do tematu.Siedzieli od miesiąca w schronie i czekali .Ludzie tymczasem wyciągali przedstawicieli władz i posłów z domów i dokonywali na nich często okrutnych samosądów, a gdzieś pomiędzy Gliwicami a Opolem, niedaleko autostrady, urządzili obóz internowania  dla  przedstawicieli dawnego systemu, jacy nie zdążyli  zbiec do schronu, lub nie zostali wcześniej poddani samosądom i linczom. http://eart.cba.pl/opow1.html

x1x Magiczny krąg -kliknij w obrazek aby pobrać plik w formacie pdf

Ale zanim zasnąłem, przyszedł mi do głowy pomysł na książkę, no może na małe opowiadanie. Na jednej z planet dochodzi do władzy kasta kapłańska, zwana "Szlachetnymi", i postanawia na wzór buddyjskich sześciu światów świadomości, stworzyć sześć państw w których umieszcza  ludzi stosownie do ich karmy. Oczywiście o tym jaka jest karma ludzi decydują kapłani widzący podobno los ludzi. I tak w państwie nazwanym "Sferą bogów", życie jest najłatwiejsze, podatki niskie i proste, a korupcja prawie nie istnieje. Rządzący nie uprzykrzają im życia. Gdy jeden z nich zaczyna chorować lub umiera, znika, a tak naprawdę zostaje przeniesiony do innych państw w których jest więcej cierpienia. Podobnie rzecz sie ma z chorymi dziećmi.
W państwie gniewnych półbogów, dominującą cechą jest agresja i "uprawa społeczna" Uprawa ta polega na nieustannym wzbudzaniu gniewu wśród mieszkających tam ludzi. Podzielone na małe miasta państwa społeczności, prowadzą nieustannie wojny między sobą. Także dochodzi do częstych wojen domowych między kibicami konkurujących drużyn piłkarskich, i dzielnic miast. Mają tam swój Kazimierz, który ciągle wojuje z Podgórzem, i Podgórze które ciągle wojuje z Kazimierzem. I mają też swoją Wisłę, której kibice walczą nieustannie z kibicami ich Cracovii. [“Podgórze  wycierać buty!” napisane kredom lub sprayem na płocie przy “ich” ulicy Lwowskiej, gdzieś między ich Rękawką a placem powstańców i Wielicką, prawie że naprzeciw malutkiego cmentarzyka na wzgórzu]
W sferze świadomości ludzi, wszystko jest można powiedzieć średnie.
W państwie odpowiadającym sferze świadomości zwierząt, całe życie ogniskuje się w walce o przetrwanie biologiczne, nieustanne kolejki po brakującą żywność w sklepach, czekanie miesiącami na wolne miejsce w państwowej służbie zdrowia, korupcja i zakłamanie władzy. I ciągłe braki pieniędzy, kłopoty z mieszkaniami.
W państwie stworzonym na wzór buddyjskiego świata głodnych duchów, dominuje nienasycenie, uzależnienie od alkoholu pitego w nadmiarze, narkotyków, seksu który nie może się spełnić i jest najczęściej oglądany w telewizji. Zimno i gorąco spowodowane nadmiernym przywiązaniem do ciała, i jego odczuć.
Najcięższe życie jest w państwie piekieł. Do państwa piekieł zsyłane są osoby nieprawomyślne, i najgrożniejsi przestępcy, ciężko nieuleczalnie chorzy, na choroby na które nie ma lekarstwa. Towarzyszą im nieustanne  klęski nieurodzaju i suszy.
Elita zaś Szlachetnych, zwanych “Najlepszymi”, mieszka w statku kosmicznym latającym dookoła planety.
Oczywiście wszystko jest jednym wielkim oszustwem, a rządząca kasta kapłańska prowadzi eksperymenty polegające na badaniu wpływów warunków życia i środowiska na ludzką psychikę, wierzą bowiem że od jakości i stanu ludzkiej psychiki zależy długość ludzkiego życia....
Maurycy idąc do łazienki kopie w wiadro stojące na korytarzu, potyka się o nie a następnie rzuca małą wiązankę przekleństw.
Zasypiam, teraz już naprawdę.... http://eart.cba.pl/magicznykrag.html

art-jop



cybo2

INICJACJE SEKSUALNE

-rozdział ZUCHWAŁA KRADZIEŻ RĘKOPISU W MUZEUM

Zbyzos tymczasem siedział w swoim pokoju i oglądał papirus, śmiejąc się przy tym do siebie. Nic dziwnego że był zadowolony, bo podmiana kopi papirusu na oryginał udała się, -nie wiedział tylko czy muzeum już zauważyło oszustwo, i rozpoczęły się poszukiwania.

Cztery tysiące lat, -rozmyślał Zbyzos, a jest więc półtora tysiąca lat starszy od Buddy, i jeszcze więcej od Sokratesa. Stary pożółkły papier a tyle kryje tajemnic. Zaczął przyglądać się pismu z czasów średniej dynastii, i czytać zamazane i nieco wytarte od starości "obrazki":

-oto ja błyszcze cały gdy,.- sylabizował powoli, pochylony nad stołem. Hieroglify składały sie zwykle z kilku złożonych w jedną całość obrazków, i tak na przykład na słowo "błyszcze" składał się rysunek "ptaszka", fragmentu ludzkiej nogi, następnie jakby tarczy słonecznej, z zygzakiem nad nią, i człowieka siedzącego w kucki. I dalej

-miłością do ciebie, wtedy życie staje się wieczne-

Ale coś się nie zgadzało. Wziął więc do ręki "Traktat o białej magi albo ścieżkę ucznia" [ ukradziony w bibliotece w Genewie kilka lat temu ], i przeglądał przez jakiś czas. Po chwili jednako odłożył książkę

w kwestii wyjaśnienia:

Hieroglify składały się z dwudziestu kilku pojedynczych liter składanych potem w całość.

I tak ptaszek z naszego papirusu oznaczał literkę "w", a była to przepiórka, bo ptaszków w alfabecie było chyba trzy, oprócz przepiórki, sęp i sowa. Sowa oznaczała literkę "m', a sęp "i".

Pismo zmieniało się, od hieroglifów ewoluowało do pisma hieratycznego a następnie demotycznego.

Mało tego, wyróżniano znaki fonetyczne, pojęciowe i słowne, a w różnych epokach i okresach czasowych pisano to z lewa do prawej, lub od strony prawej do lewej, albo z góry na dół, czy też od dołu do góry, jeśli na przykład nie wiedziałeś z jakiego okresu papirus pochodzi to miałeś mały problem, -a odszyfrowanie treści zajęło ci trochę czasu....http://eart.cba.pl/inicjacje.html


inicjacje seksualne PLIK W FORMACIE PDF -KLIKNIJ W PONIZSZY GIF aby pobrać plik

scena miłosna



łatwa nawigacja grafiki1 fotgrafie i dramaty

następna część rysunki grafiki

Moje gify moje gify kliknij tu

kilka moich grafik znajdziesz też we fragmencie opowiadania -Dziura w czasie- zobacz tu

napisz do mnie _emaill

kliknij w ponizszy obrazek i odwiedż mój blog

logo1