Szósty fragment „Dziury w czasie” autor Cyberius Cyberius




Ron wpatrywał się w kolorowy hologram kwiata wyświetlany na ścianie a on myślał


Dziadek siedział przy swojej maszynie kwantowej kiedy przyszedł ten jego znajomy, i nie to że go nie lubił. Lubił go nawet, ale on ciągle zawracał mu głowę i dziadek z tego powodu miał poczucie winy że marnuje swój cenny czas -czyli swoje życie. Przecież mój czas jest moj własnością do cholery jasnej, tak jak zresztą całe moje życie -myślał po tego typu wizytach. Tamtego dnia jednak chwila była wyjątkowa ponieważ dziadek uruchomił swojaą maszyn kwantową po przeróbkach i naprawie. Zastanawiał się co można by w niej zmienić, maszyna kwantowa prostowała ludzi czyniąc ich takimi jakimi naprawd ę byli i niejako zrzucała cały ten czsto niepotrzebny im życiowy nalot kupe tego całego brudu podarowenego im w prezencie jako najcenniejszy skarb w sztafecie pokoleń przez sąsiadów, nauczycieli w szkołach, i religię. A on ich oczyszczał i tego nalotu pozbawiał, czasami nawet żartował że płukał ich jak ziemniaki. Oczywiście posiadanie maszyny kwantowej było nielegalne, a przywracanie ludzi do ich prawdziwej natury takich jakimi powinni być zabranionione przez zintegrowany megapolityczny i multireligijny protokół powszechnego szczęścia obowiązujący w prawie wszystkich państwach planety. Więc Czarli nie tylko że nie chciał skorzystać z poddania się wyrównaniu kwantów w jego organizmie przez maszynę kwantową, nawet za darmo tytułem eksperymentu i promocji, to na dodatek przeszkadzał mu w jego pracy. Tak zaraz zacznie zawraca głowy tymi swoimi wyczytanymi w internecie sensacjami. Ale jak już przyszedł no to dobra, niech wejdzie -i poprosił go do środka. Czarli rozsiadł się wygodnie i zaczął gadać a on udając że słucha przyglądał się maszynie kwantowej którą trzymał na kolanach

- Wiesz już wkrótce bdzie miał miejsce wielki kosmiczny spektakl na niebie - opowiadał machając w powietrzu rękami - ma rozpocząć się już niedługo, ze sputników umieszczonych wysoko na orbicie okołozieskiej mają emitować za pomocą laserów światła oraz obrazy do złudzenia przypominające postacie świetliste, no powiedzmy że coś w rodzaju hologramów ze światła -zupełnie tak jak wygldają postacie świętych a do tego poprzez nadajniki neurofonium ma rozlegać się nieziemsko piękna wprost, kosmiczna muzyka. Najpierw z pustej przestrzeni nieba wyjdzie stąpając po obłokach Jezus, zaraz za nim święci a potem dołączy do nich pogrążony w stanie medytacji Budda -

- gdzie to czytałeś - zapytał go dziadek - nie wiem , dokładnie nie pamiętam, ale może to było jeszcze w czasach kiedy nie zdelegalizowali internetu albo w podziemnym necie chociaż tam przyznam wolałem nie zagladać - dziadek chrząknął - chy chy - i spojrzał na niego - no wiesz, przecież wiesz czym to groziło, większość ludzi wolała tam nie wchodzić - powiedział patrząc na dziadka. Dziadek w takie rzeczy nie wierzył. Jednak opowiedział nam tę historię kiedy jeszcze byliśmy dziemi i często spędzaliśmy z nim czas. Jeśli dobrze pamiętał historię to dziadek wspominał że według opowiadania jego znajomego zmieniali też czstotliwość pracy fal ludzkiego mózgu, a czasami przesyłali nawet myśli niczego nie świadomym ludziom.

Po chwili przerwy myślał dalej o tym co opowiadał im dziadek

Pewnego dnia prezydent największego z państw na planecie wezwał do obrony świata przed inwazją obcych która właśnie miała się rozpocząć - w chwili wielkiego niebezpieczeństwa musimy się zjednoczyć aby przetrwać, a wojska poddać na czas wojny dowództwu forum narodów! Proszę was , w tej chwili bądźmy wszyscy razem - powiedział w przemówieniu do rodaków i wszystkich mieszkańców świata. Jednak po wojnie która była prawdziwa albo nie, to znaczy toczyła się z rzeczywistym lub wyimaginowanym wrogiem władzy nie oddali, i zarówno wojsko jak i przejęte w powszechnym stanie wojennym wszystkie media do najmniejszych blogów włącznie, oraz co najwa|niejsze światowe zasoby wody pitnej i żywności zgromadzone w specjalnych gigantycznych schronach w największym państwie planety pozostały pod jego kontrolą. Nad nim mówili niektórzy stali jeszcze ważniejsi -stare bogate rodziny zazwyczaj nie lubiące rozgłosu i preferujące cień -sferę cienia jak to my mówimy na bazie. Te rodziny kontrolowały większość banków, gazety i stacje telewizyjne, oraz znaczne obszary przemysłu związanego z energią i paliwami. Tak mówili niektórzy, a jak było naprawdę nikt chyba nie wie.

- Symbolem faceta s pienidze - śpiewał Jez

- symbolem faceta jest jego dom

symbolem faceta jest robienie tego co należy wdanej chwili zrobić

symbolem faceta jest posiadanie tego co jest potrzebne do życia

symbloem faceta jest obrona tego co posiada

symbolem faceta jest nie traktowanie własnej osoby zbyt poważnie

symbolem faceta jest broń której może użyć gdy zaistnieje taka potrzeba -

a potem kiedy skończyła mu się wena zmieniając melodię zaczął nucić - wolność Tomku w swoim domku, wolność Tomku w swoim domku . Ronowi znudziło się kontemplowanie obrazu kwiatu na ścianie więc włączył telewizor. W telewizji leciał jakis stary film o miłości

Scena miłosna


Film chyba jednak nie był ciekawy, a na dodatek bohaterowie mówili w jakimś nieznanym mu języku spoza układu słonecznego bo po jakimś czasie zaczął strofować mechanicznego psa - Do What You're Told! You're not allowed! Otherwise you''ll be in trouble... no pies! Pies... Czyń co masz powiedziane bo Nie wolno. W przeciwnym razie you''ll być w tarapatach - Niestety nie nauczył się polskiego i ciągle mówił w jakimś dziwnym i komicznym "pikczyn polish". Co wywoływało u kolegów z bazy wybuchy śmiechu.



Właśnie w tym momencie ktoś zapukał

przejdź do piątej części opowiadania

Schodki


Fragment piąty

Wyrzutki zainstalowały się na księżycach planet układu słonecznego, uważanych za nieprzydatne ze względu na zbyt duże koszty wybudowania tam miast lub chociażby baz i z tego powodu lekceważone przez ziemskie rządy . Najpierw zainstalowali się na Prometeuszu, spore znaczenie miała chyba sama nazwa i związany z nią prestiż "Kartoflaka" . Następnie niedługo po tym jak zaludnili "Prome" zajęli Tytana i Rhee, oraz dwa księżyce Jowisza: Ganimedesa i Europę zatykając flagę w ich grunt . [Już od dawna ziemscy naukowcy uważali że panują na nich względnie korzystne warunki do życia] No i oczywiście Księżyc, co zostało poczytane za wyjątkową bezczelność z ich strony przez establiszment naszej macierzystej planety -bo wyglądało to tak jakby grali im na nosie, szydząc i kpiąc sobie z nich.

Pomarańczowy Tytan z jeziorami ciekłego węgowodoru pierwszym osadnikom nie przypominał zupełnie ziemi -za którą chyba ukradkiem tęskinili- szczególnie że prawie zawsze panował na nim pomarańczowy mglisty półmrok. Azotowe powietrze z dodatkiem metanu, argonu a także acetylenu zupełnie nie nadawało się do oddychania. Ćiśnienie było wyższe niż na Ziemi o jakieś 50 procent, a do tego zimno -niska tempetratura panowała tam ze względu na nikłe nasłonecznienie księżyca. Powierzchnia w większości pokryta lodem na głebokość nawet paru kilometrów. Ale nikt sie wtedy takimi rzeczami nie przejmował, wrzucało się na pełny regulator "Trzeci kamień od słońca" Jimiego Hendriksa albo "Warszawiankę 1905 roku" w którejś z nowszych wersji i leciało na pełnym gazie do przodu, nastepnie lądowało praktycznie bez wzgledu na warunki i wysiadało ze staku zatykając flagę w gruncie . Po zbadaniu satelity lub planetki okazywało się zazwyczaj że nie jest tak źle jak można by było wcześniej przypuszczać. Na powierzchni Tytana nie dało się raczej żyć ale głębiej było już trochę lepiej Niżej kilka kilometrów pod gruntem mieściły się całkiem spore ciekłe jeziora, a jeszcze głębiej gruz wchodzący w skład jądra księżyca -czyli w końcu coś stałego. Prawdziwe skały lecz aż tak głeboko raczej nie zaglądali bo i po co? W warstwie ciekłej wody pośród lodowych zagłębień gdzie postanowili sie osiedlić ze względu na obecność wody i w miarę ciepłą temperaturę spotkali dziwne istoty wodne żyjące w tych oceanach pod lodową powierzchnią księzyca. Z powodu obniżenia się temperatury lata temu jakie zapanowało na księżycu życie przeniosło się pod wodę. Większość form żywych niestety wyginęła, natomiast te które wcześniej żyły w środowisku wodnym w większości na szczęście przetrwały. Dominowały wśród nich stworzenia podobne do naszych dinozaurów z obłym ciałem i wydłużonymi jak żyrafy szyjami. Jednak w wodzie radziły sobie zupełnie dobrze. Oczywiście nie tylko, bo i było całkiem sporo gatunków przypominających nasze ryby i inne istoty podobne do żyjących w ziemskich oceanach i morzach. Spotkali też gatunki potrafiące żyć zarówno pod wodą jak i spędzać dość długi okres czasu poza nią. Metanowe rzeki wpadające do jezior a nawet mórz satelity no i... położone na morzach wyspy nadawały kolorytu satelicie. Nawet po tygodniach pobytu zadziwiał ich niezykły krajobraz Tytana nazywanego przez nich „pomarańczą”. No i te wodno metanowe wulkany. Właśnie przez jeden z nich dostali się wnętrza księżyca poszukując źródła "siły sprawczej" energii, i nie pomylili się. We wnętrzu Tytana znaleźli miejsca o wsokiej temperaturze będącej dla nich źródłem tak potrzebnego do życia ciepła. Sama baza nie była wielka i zamieszkało w niej nie więcej niż stu, no może parę setek uciekinierów. Maszyny do produkcji tlenu i wytwarzania sztucznej żywności przywieźli dopiero później... czytaj dalej tu:

http://eart.cba.pl/opowiesci-ksiezycowe.html


Zobacz „Trzecią wojnę robotów' -inne moje opowiadanie klikając w obrazek poniżej


Cyberius eart.cba.pl Cyberius eart.cba.pl Cyberius eart.cba.pl Cyberius eart.cba.pl Cyberius eart.cba.pl Cyberius